"Nie wiemy, jak doszło do tego zdarzenia. W tej chwili trudno ocenić, czy był to nieszczęśliwy wypadek czy np. celowe działanie samobójcze" - powiedział oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Będzinie kom. Paweł Łotocki.

Dostrzeżony przez rowerzystę samochód znajdował się ok. 20 metrów od brzegu zbiornika, w pobliżu ścieżki przeznaczonej dla pieszych i rowerzystów, zamkniętej dla ruchu kołowego. Auto ma częściowo zgnieciony dach.

Jak relacjonował rzecznik będzińskiej straży pożarnej kpt. Krystian Biesiadecki, po przybyciu na miejsce, strażacy, ubrani w pianki do nurkowania, podpłynęli do zatopionego auta i wyciągnęli z niego kierowcę. Na brzegu przystąpili do resuscytacji krążeniowo-oddechowej, która jednak nie przyniosła rezultatu. Ofiarą jest 60-latek z Siemianowic Śląskich.

Strażacy przypuszczają, że do wypadku mogło dojść niedługo przed zauważeniem auta przez rowerzystę - samochód nie był jeszcze w całości zatopiony, na wodzie widoczne były pęcherzyki powietrza.

Na miejscu pracowało ok. 20 strażaków z siedmiu zastępów, a także policjanci i załoga pogotowia ratunkowego. Postępowanie w tej sprawie będzie prowadzone pod nadzorem prokuratury.