Oczywiście samo zrobienie zdjęcia w lokalu nie czyni z nikogo kryminalisty, ale trudno uciec przed pytaniami o wspieranie przybytku o wątpliwej reputacji czy udawanie, że nikt o niczym nie wiedział. Niektórzy lekceważą film Latkowskiego, bo niby nie mówi nic nowego. Jednak chodzi o to, by problem pedofilii prześwietlić w możliwie najszerszym ujęciu. Niedobrze byłoby, gdyby po dokumencie pozostało wrażenie „polowania na celebrytów”. Pytanie, czy im samym będzie zależało na podobnym oczyszczeniu, jakiego domagali się w stosunku np. do środowiska duchownych, czy zwycięży podwójna moralność.