Uczestnicy protestu, po wylegitymowaniu przez policję, przeszli naprzeciwko głównego budynku kancelarii premiera. Rozlokowali się na ławkach, chodniku i trawniku przy płocie Łazienek Królewskich. W odpowiedzi na apel o pomoc od darczyńców otrzymali namioty, koce, kuchenki polowe.

Policja została rozlokowana wzdłuż chodnika na skraju jezdni Alei Ujazdowskich.

Zostaniemy tu na noc, do jutra. Jutro będzie nas tu więcej, a pojutrze jeszcze więcej"

– zapowiedział jeden z liderów protestu przedsiębiorców, kandydat na prezydenta Paweł Tanajno.

Uczestnicy protestu domagają się spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim. Apelują o odmrożenie gospodarki i skuteczną pomoc dla przedsiębiorców.

Policja poinformowała również o zatrzymaniu jednej osoby. Powodem było naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Nie podano szczegółów zajścia.

Wcześniej w sieci pojawiły się jednak nagrania, na których  widać, jak jeden z uczestników protestu rzuca się na funkcjonariuszy. W rozmowie z naszym reporterem manifestujący stwierdzili, że zachowują się spokojnie.

Jesteśmy tu dla obrony honoru przedsiębiorców, którzy są znieważani kłamstwami Mateusza Morawieckiego - powiedział naszemu reporterowi jeden z organizatorów protestu Paweł Tanajno. Jego zdaniem, do przedsiębiorców żadne pieniądze ze strony rządu nie wpłynęły.

Mamy postulat ekonomiczny, bo oszczędności przedsiębiorców się kończą, a Mateusz Morawiecki, skoro ma dostęp do funduszy, to niech je uruchomi w sposób automatyczny

- powiedział Tanajno.

Pytany o to, jak długo zamierzają zostać przed kancelarią sejmu odparł, że do rana, a wtedy - ma nadzieję - dojadą do nich tysiące aut z przedsiębiorcami.

Proszony o komentarz do wcześniejszych starć z policją Tanajno powiedział, że wie o dwóch incydentach, ale według niego, były one spowodowane skandalicznym zachowaniem policji.