Skutki epidemii odczuwane są dosłownie we wszystkich dziedzinach życia, szczególnie mocno odbiły się na gospodarce. Nie ma gałęzi przemysłu, w której nie są obserwowane istotne zmiany związane z obecną sytuacją. Niektóre zdarzenia są bez precedensu. Ogromnym zaskoczeniem był chociażby niedawny drastyczny spadek ceny baryłki amerykańskiej ropy naftowej –  „sprzedawano” ją... poniżej zera!

Oczywiście także w branży energetycznej nie obyło się bez modyfikacji. Istotnej korekcie w ostatnich tygodniach przede wszystkim uległa struktura zapotrzebowania na energię elektryczną. Na całym świecie, a więc także w Polsce, wiele firm – bez względu na rodzaj działalności – przerwało produkcję. Z powodu zagrożenia zakażeniem COVID-19 pracownicy zostali odesłani na tzw. postojowe, a wyłączenie maszyn w licznych fabrykach w zrozumiały sposób wpłynęło na zużycie energii elektrycznej. Odnotowano istotny spadek. Zwrócili na to uwagę eksperci, którzy szacują, że w wielu krajach wyniósł on nawet 15 procent.

Analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego podkreślają jednak równocześnie, że taka sytuacja nie wpłynęła na wartość spółek energetycznych w Polsce. Powód dość prozaiczny – obostrzenia związane z koronawirusem już są liberalizowane – niektóre fabryki stopniowo wracają do normalnej działalności, wiele z nich będzie chciało nadrobić stracony czas.

„Zauważalny spadek zużycia energii elektrycznej, głównie z powodu ograniczenia produkcji przedsiębiorstw, nie wpływa na działalność operacyjną spółki”

– zapewniła w rozmowie z PAP Wioletta Czemiel-Grzybowska, nowa prezes PGE GiEK. Dodała, że spółka wytwarza energię elektryczną bez zakłóceń.

Poza tym, gdy zużycie energii w przemyśle spadło, to mocno wzrosło w gospodarstwach domowych. Pracownicy pracują zdalnie, młodzież częściej spędzająca czas w mieszkaniu korzysta z komputerów, laptopów, ogromną popularnością cieszą się zakupy internetowe.