"Nasza prognoza PKB na 2020 (-4,5 proc. rok do roku) przemawiała za dalszym luzowaniem po marcowej obniżce, ale spodziewaliśmy się obniżki dopiero w maju-czerwcu" - napisał Benecki. Jego zdaniem, Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na cięcie teraz, by wyprzedzić napływ fatalnych danych gospodarczych. "Ruch nastąpił wcześniej, niż wyceniały to instrumenty rynku pieniężnego, ale taka skala cięcia była już w cenach" - wskazał.

Ekspert dodał, że dodatkowym wsparciem NBP dla działań rządu ma być zwiększenie skali luzowania przez instrumenty niekonwencjonalne. Zauważył, że do listy skupowanych instrumentów, oprócz obligacji rządowych, dołączono także inne papiery z gwarancjami Skarbu Państwa.

Przypomniał, że przedstawiony przez rząd nowy element pakietu antykryzysowego, czyli "tarcza finansowa dla firm" o wartości ok. 100 mld zł, zakłada, iż do mikrofirm trafi 25 mld, do małych i średnich firm 50 mld, a do dużych przedsiębiorstw - 25 mld zł.

"Jak rozumiemy - napisał Benecki - nową tarczę finansową będzie dystrybuował Polski Fundusz Rozwoju, a finansowana ona będzie z emisji obligacji posiadających gwarancje Skarbu Państwa. Te nowe obligacje finalnie skupi NBP, od banków komercyjnych, które wcześniej przejmą te papiery z PFR".

Ekonomista wskazał, że kwota, jaką NBP przeznaczy na wykup obligacji, jak na warunki polskie jest bardzo duża. Wylicza, że może ona wynieść ok. 8,4 proc.PKB. "Podjęte działania będą więc zdecydowanie bardziej agresywne niż w innych państwach regionu" - reasumuje.

Dodał, że efektem ubocznym takich operacji może być osłabienie krajowej waluty, ale - jak zaznaczył - żyjemy w czasach, kiedy wiele krajów podejmuje takie kroki, a zadbanie o szybkie odbicia koniunktury może przeważyć nad efektami ubocznymi programu

Benecki uważa, że skala skupu obligacji przez NBP będzie zależeć od wielkości emisji przeprowadzonej przez PFR, te zaś uzależnione będą od popularności programu.

"Warunek utrzymania zatrudnienia ma zastosowanie dopiero w sytuacji umorzenia pomocy, a nie jej przyznawania, co znacznie podnosi atrakcyjność programu w porównaniu do pierwszej tarczy"

- pisze.

Benecki zauważył też, że 1/4 programu ma trafić do dużych firm, w których PFR może przejmować udziały. Zauważył, że w czasie kryzysu w Eurolandzie funkcjonowały podobne programy w Niemczech i innych krajach, podobny program uruchomiono w Niemczech w czasie obecnego kryzysu i jest on skierowany tym razem do przedsiębiorstw, by zapobiec przejmowaniu niemieckich championów w kłopotach przez zagraniczny kapitał.

Jego zdaniem, w przypadku takich programów istotne jest określenie ścieżki wyjścia państwa z firmy, a także ceny i warunków, po jakich nastąpi możliwa spłata pomocy państwa.

"To będzie miało duże znacznie dla popularności programu w grupie dużych przedsiębiorstw" - ocenił.