"Według stanu na 3 kwietnia 2020 r. i danych zebranych z ponad 90 proc. banków liczba wniosków o odroczenie spłat rat kredytowych wyniosła 543 tys. 446" - poinformował Barbrich. "Równolegle klienci złożyli 2617 formalnych skarg na proces odraczania rat przez banki, co stanowi zaledwie 0,5 proc. ogółu wniosków o odroczenie" - dodał.

"Liczba wniosków złożonych przez przedsiębiorców to 44 tys. 532" - powiedział Barbrich. Rzecznik ZBP stwierdził, że "wartość zawieszonych rat to 17 mld 218 mln zł i dotyczy zarówno małych, średnich, jak i dużych firm, łącznie z tymi prowadzącymi działalność rolniczą".

Prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz powiedział, że "w większości będą to raty kapitałowo-odsetkowe, w niektórych będą to raty kapitałowe, oczywiście będą się różniły okresem przesunięcia spłaty: od trzech do sześciu miesięcy". Zauważył, że różnice wynikają z charakteru umów, jakie klienci zawarli z bankami, a "ich zmiana w celu ujednolicenia jest teraz tak utrudniona, że praktycznie niemożliwa do realizacji".

Prezes ZBP zapewnił, że banki ułatwią złożenie wniosku "w sposób maksymalnie uproszczony" - w zakresie dopuszczonym przepisami obecnie obowiązującego prawa. Dodał, że poza odroczeniem spłaty rat nastąpi automatyczne wydłużenie łącznego okresu spłaty kredytu o czas zawieszenia, pod warunkiem przedłużenia okresu obowiązywania zabezpieczenia spłaty kredytu.

Ułatwienia mają dotyczyć kredytów mieszkaniowych, w tym frankowych, konsumpcyjnych dla klientów indywidualnych, kredytów dla przedsiębiorców i będą polegać m.in. na szybkim rozpatrywaniu wniosków tych klientów, którzy uzasadnią konieczność odroczenia spłaty kredytu ich sytuacją finansową spowodowaną pandemią koronawirusa"

- oświadczył prezes.

Pietraszkiewicz zaznaczył, że bardzo istotne jest, by - w imię bezpieczeństwa epidemicznego - komunikować się w możliwie najprostszy i niezagrażający zdrowiu sposób: e-mailem, poprzez system internetowej bankowości, czy call center.

Banki zapewniają, że jeśli nawet dotychczasowe umowy kredytowe nie przewidują takiej formy kontaktu, to jeśli uda się klientowi potwierdzić tożsamość w sposób wymagany przez bank, taka forma komunikacji będzie akceptowana

- stwierdził. "Robimy wszystko, by uniknąć konieczności fizycznego kontaktu klientów z pracownikami w placówkach bankowych" - dodał.