Dzisiaj w zamieszczonym na twitterowym profilu Senatu filmie, marszałek wyższej izby parlamentu poinformował o zwołaniu 8. posiedzenia Senatu w trybie pilnym.

- Po posiedzeniu Sejmu, w przyszłym tygodniu odbędzie się dodatkowe, pilne posiedzenie Senatu po to, aby jak najszybciej uchwalić przepisy, które spowodują, że łatwiej nam wszystkim będzie pokonać epidemię koronawirusa - informuje marszałek.

O planowane na przyszły tydzień posiedzenie zapytaliśmy wicemarszałka Senatu, Stanisława Karczewskiego. 

Bardzo pozytywnie odniosę się do informacji o pilnym zwołaniu posiedzeniu Senatu, bo oczekiwałem tego od marszałka Grodzkiego, chociaż ani marszałek Grodzki, czy Kancelarii Senatu nie kontaktowali się w tej sprawie ze mną, a jestem członkiem prezydium. Nie miałem ani telefonu z zapytaniem, jakie jest moje zdanie i co należałoby zrobić, ani żadnego maila. Szkoda

- mówi Niezalezna.pl wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski.

Grodzki o swojej decyzji poinformował na Twitterze.

Ja nie obserwuję pana marszałka Grodzkiego i nie będę obserwował. Twitter nie  jest miejscem do porozumiewania się z członkami prezydium Senatu, są inne sposoby i wypadałoby najpierw kontaktować się z członkami zarówno prezydium, jak i Konwentem Seniorów, a dopiero później wrzucać taką informację na Twittera. Nie ta kolejność, ale to już norma u polityków PO

- powiedział wicemarszałek Karczewski.

Wicemarszałek pytany przez nas czy tradycyjne posiedzenie Senatu ma sens w momencie, kiedy w Polsce jest stan zagrożenia epidemicznego i czy PiS będzie forsował np. głosowanie zdalne, odpowiedział:

Pomieszczenie Senatu jest bardzo małe i uważam, że powinno się zrobić wszystko, aby głosowanie mogło odbyć się drogą korespondencyjną. Rozumiem, że PO nie będzie chciała tego zrobić, bo w Sejmie tego nie uczynili. My, oczywiście, taką propozycję wniesiemy. Nawet jeśli ona nie zostanie przyjęta teraz, a wiemy, że przecież będą potrzebne jeszcze kolejne zmiany, to wniesiemy taką propozycję zmiany w regulaminie Senatu. Na poprzednim posiedzeniu zrobiliśmy ustępstwo PO, zgodziliśmy się w zakresie możliwości przeprowadzenia ustawy w trybie pilnym. Niestety, PO nas oszukała, bo zmieniła tę ustawę po wizycie pana Budki i wprowadziła takie zmiany, które uniemożliwiały nasze głosowanie, bo propozycje PO prowadziły do bankructwa państwa. Dzięki Bogu, że nie wprowadziliśmy tych zmian, bo w tej chwili nie byłoby środków na tarczę antykryzysową.

Stanisław Karczewski zauważył, że "kontakt z PO jest trudny".

Problemem jest jednak przede wszystkim to, że mamy do czynienia z zagrożeniem życia Polek i Polaków - zgromadzenie stu senatorów, osób towarzyszących, dziennikarzy, jest po prosu ponownie igraniem z losem. Patrzę na to z przerażeniem i bardzo się dziwię, że nie ma miejsca na refleksję, bo myślałam, że w sytuacji kryzysowej trzeba dążyć do konsensusu i do wspólnego działania, a takiej woli ze strony PO nie widzę

- dodał.