Według największego włoskiego dziennika sportowego przyszłoroczne Igrzyska Olimpijskie w Tokio będą "spotkaniem z lepszym światem". Na jego łamach podkreśla się, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski zbyt długo zwlekał z tą decyzją:

Gromady organizatorów, biurokratów pełnych dobrych intencji i mnóstwo osobników uzbrojonych w najgorsze, karmiły się złudzeniem, że zgromadzą tysiące sportowców i miliony kibiców w japońskiej metropolii wokół świętego znicza, jakby ludzkość nie wpadła do studni pandemii, w której nie widać dna.

Decyzja o przełożeniu igrzysk olimpijskich w związku z pandemią koronawirusa jest powszechnie chwalona

"Presja Światowej Organizacji Zdrowia, a potem zdrowego rozsądku, położyła kres temu szaleństwu" - dodano w komentarzu. Jego autor stwierdził też:

Do decyzji o postawieniu na pierwszym miejscu zdrowia, na drugim etyki, a na trzecim wartości sportu wyczynowego i zrzuceniu biznesu z podium mocno przyczynili się mistrzowie olimpijscy i menedżerowie sportowi.

Gazeta złożyła podziękowania za ten wybór przyznając zarazem, że jest on bardzo bolesny. Zaznaczyła też następnie: "Trzeba było wojny, następnego światowego konfliktu - a walka z koronawirusem jest pierwszą prawdziwą wojną świata przeciwko obcemu - żeby zatrzymać olimpiadę".

"La Repubblica" podkreśla: "Tokio się poddaje". Jak zauważa, "po raz pierwszy igrzyska odbędą się w roku nieparzystym". Przypomina, że tylko trzy razy w historii igrzyska nie odbyły się z powodu wojen światowych: w 1916, 1940 i 1944 roku.

Ale nie igra się z wirusem i w tym momencie trudno było respektować kalendarz. Japonia nie jest już krajem tak upartym, jak kiedyś i decyduje się na elastyczność.

"Sport w czasach Covid-19 osiągnął swój szczyt" - ta opinia otwiera komentarz na pierwszej stronie "Corriere dello Sport". Przytacza słowa dwóch włoskich olimpijek: 31-letnia pływaczka Federica Pellegrini chwaląc decyzję zapewnia, że weźmie udział w igrzyskach w przyszłym roku; zaś 37-letnia florecistka Elisa Di Francisca mówi: "zastanowię się".

"Tokio przekłada igrzyska, by je uratować" - to tytuł komentarza z dziennika "Il Messaggero", który kładzie nacisk na to, że wygrał zdrowy rozsądek.

"La Stampa" zaznacza: "Można poczekać rok na igrzyska, będą piękne". Jak ocenia, decyzja MKOL była "najtrudniejszym wyborem świata sportu w czasach pokoju". Dodaje, że płomień olimpijski będzie strzeżony w Japonii i tam na wszystkich poczeka.