Małgorzata Kidawa-Błońska jest kandydatką Platformy Obywatelskiej na urząd prezydenta RP. Wybory - przynajmniej na dzień dzisiejszy - odbędą się 10 maja, ale zwolennicy Platformy nietęgą minę mogą mieć już od początku kampanii. Ich kandydatka popełnia wpadkę za wpadką, praktycznie nie ma dnia, byśmy nie słyszeli o nowej gafie Kidawy-Błońskiej.

Było już o "75. rocznicy zbrodni katyńskiej" (w rzeczywistości - 80. rocznicy); mówiła też o prezydencie "Andrzeju Dudli", wsparciu "kolegów i koleżanek z PiSu", a ostatnio - "uczniowie i ich nauczycielowie"; i w końcu słynne "inspiratory". 

Mijają kolejne dni a Kidawa-Błońska nie zwalnia tempa z wpadkami. W wywiadzie dla Onetu Kidawie-Błońskiej zdarzyło się przejęzyczyć trzy razy w ciągu jednej wypowiedzi, co stanowi chyba rekord kampanii wyborczej. 

- Nie da się tych wyborów w tym termonie przeprowadzić. Stoję na straży konstytuści... konstytucji i wolności obywatala, wprowadzam stan i przekładam wybory, to jest zadanie dla premiera

- powiedziała. 

W tym samym wywiadzie Kidawa-Błońska popisała się kolejną "złotą myślą":

- Nie wszystkie dzieci mają dostęp do łączenia elektronicznego. To jest problem, że część dzieci jest wykluczona

- stwierdziła.

A kolejną dołożyła w Sejmie

- Od kilku dni leżą w Sejmy projekt ustaw

- wypaliła.

Powstaje pytanie: co się dzieje z Małgorzatą Kidawą-Błońską? Czy jest już ona tak zmęczona kampanią, że nie potrafi zapanować nad tym, co mówi? A przecież środowisko Platformy Obywatelskiej apeluje o odłożenie wyborów, co w praktyce stanowiłoby przedłużenie kampanii. Dla dobra kandydatki - warto się nad tym jeszcze raz zastanowić!