O szczegółach Maria Fieldorf opowiadała: „Na jednym z posiedzeń Sąd Okręgowy w Warszawie utajnił rozprawę. Na salę pozwolono wejść tylko mnie, dziennikarzy wyproszono. Kazano mi nawet wyłączyć mikrofon. Powiedziałam, że nie życzę sobie, aby po raz kolejny sprawa mojego ojca była tajna, bo tak już było w PRL. W 1952 r. mordu sądowego na ojcu też dokonano za zamkniętymi drzwiami. Pani prokurator zagroziła, że oskarży mnie o obrazę majestatu sądu”. August Emil Fieldorf „Nil”, szef Kedywu Komendy Głównej, został zamordowany 24 lutego 1953 r. w katowni przy ul. Rakowieckiej. Komuniści powiesili go jak pospolitego przestępcę. Potem zwłoki – znów potajemnie – przewieźli prawdopodobnie na „Łączkę”. Tymczasem przestępcą był tu nie „Nil”, lecz kat Mokotowa. Ale nie tylko – przestępcami byli także ci, którzy aresztowali, przesłuchiwali, oskarżali i sądzili. Śledztwo w sprawie mordu sądowego na gen. Fieldorfie wszczęła w 1992 r. poprzedniczka IPN – Główna Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

Objęło ono prokuratorów: Paulinę Kern, Beniamina Wajsblecha i Helenę Wolińską; sędziów Sądu Wojewódzkiego w Warszawie, który wydał wyrok śmierci: Marię Gurowską, Bronisława Malinowskiego i Mieczysława Szymańskiego, a także sędziów Sądu Najwyższego, którzy wyrok zatwierdzili: Emila Merza, Gustawa Auscalera i Igora Andrejewa.

Większość oprawców już nie żyła, a ci żyjący też zdążyli umrzeć, bo śledztwo trwało zbyt długo. Na przykład sędzia Maria Gurowska zmarła w 1998 r., kiedy z wielkim trudem ruszał dopiero proces przeciwko tej morderczyni sądowej. Żadnej odpowiedzialności nie poniósł prokurator Witold Gatner, który nadzorował egzekucję. W III RP był szefem zespołu radców prawnych w firmie Agros.