Za ich czasów mieli zupełnie inne priorytety i na leczenie wydawali znacznie mniej. Zastosowaną tu metodę można by też poszerzyć. Zamiast nowych samolotów wesprzeć szpitale powiatowe, zamiast 500+ dać na pediatrię (tylko czy będzie wówczas taka potrzeba?), zamiast na filharmonię dać na audiologów, zamiast na sport dawać od razu na chirurgię urazową. Może to mniej nośne hasła, ale równie logiczne. Problem w tym, że państwo ma różne zadania pomocowe. Wyciąganie dla celów bieżącej walki politycznej jednego aspektu tych zadań jest czystą obłudą. Zresztą niech PO nie przesadza z tą troską o onkologię. Jeśli zabrać się holistycznie za walkę z rakiem, to także tym, który zżera nam tkankę społeczną. Platforma za czasów swoich rządów okazała się tymczasem jednym z groźniejszych nowotworów.