Pięć lat w polityce upłynęło bardzo szybko. Dopiero co Andrzej Duda od świtu do nocy zabiegał o każdy głos, pracowicie zwiększał swoją rozpoznawalność, odbijał dzień po dniu poparcie Bronisława Komorowskiego, a dziś jest najsilniejszą postacią w polskiej polityce poza liderem Zjednoczonej Prawicy.

Potężny kontrast: Duda i Kidawa-Błońska

Prezydent rozpoczął marsz po reelekcję od premierowej konwencji z działaczami PiS oraz koalicyjnych ugrupowań: Solidarnej Polski i Porozumienia. W hali Expo nie zabrakło jednak wielu sympatyków partii rządzącej z różnych stron kraju. Było ich tak wielu, że kilkaset osób nie dostało się na konwencję, łącznie zgromadziło się ok. 2 tys. ludzi.

Andrzej Duda przed wejściem na mównicę uścisnął setki rąk – z każdą napotkaną osobą zamienił kilka zdań, przytulał dzieci, sprawiał wrażenie uśmiechniętego i pewnego siebie. Celowy zabieg otoczenia głowy państwa miał oddziaływać na wyobraźnię wyborców. Dosłownie chwilę wcześniej Małgorzata Kidawa-Błońska domagała się od prezydenta zawetowania rekompensaty dla TVP. Jej sztab zaprezentował hasło wyborcze „Prawdziwa prezydent. Pewna przyszłość”, ale tak naprawdę opinia publiczna czekała na danie główne. A tym w sobotę była konwencja inaugurująca walkę o głosy Andrzeja Dudy. Znamienne, że przed konwencją zebrała się grupka zwolenników opozycji, skandująca „Wypad” i „Będziesz siedział”. Warto zrobić prosty eksperyment: który obrazek bardziej trafi do gustu wyborców? Uśmiechnięty Andrzej Duda, kroczący na tle narodowej flagi do swoich zwolenników na konwencji znanej z amerykańskich kampanii, czy może deprecjonująca go kontrkandydatka i jej krewcy kibice? Kontrast był widoczny gołym okiem.

Jest w nim optymizm, talent, siła, determinacja

Jarosław Kaczyński wzywał zwolenników Zjednoczonej Prawicy do wspierania prezydenta. Przypomniał, że mało kto dawał szanse kandydatowi na ten urząd pięć lat temu. Bronisław Komorowski notował w wielu sondażach poparcie, przekraczające nawet 70 proc.

– Pamiętam, że Andrzej Duda cieszył się z każdej, nawet niewielkiej poprawy. Był w nim optymizm, był talent, była siła, determinacja. Z biegiem czasu sale stawały się coraz pełniejsze, a w końcu pełne i coraz większe, a w końcu były pełne place w miastach większych i mniejszych. Przyszedł sukces, przyszło to niezwykłe zwycięstwo

– przemawiał lider PiS.

Andrzej Duda mógł liczyć również na ciepłe słowa od Mateusza Morawieckiego, który przypomniał, że nie byłoby kolejnych zwycięstw wyborczych Zjednoczonej Prawicy, gdyby nie oszałamiające strącenie z piedestału faworyta w 2015 r.

– Andrzej Duda był tą iskrą, która roznieciła patriotyczny ogień. Tą iskrą, która doprowadziła do głębokiej zmiany, głębokiej przebudowy społecznej. Do demokratyzacji życia społecznego. To on spowodował, że dzisiaj życie polskich rodzin jest naprawdę znacznie godniejsze

– mówił szef rządu.

– To pan prezydent od samego początku tak zdefiniował swoją prezydenturę, że gospodarka i społeczeństwo to właściwie jedno i to samo. Nie ma szczęśliwego społeczeństwa bez silnej gospodarki, ale też nie ma silnej gospodarki bez szczęśliwego, sprawiedliwego społeczeństwa – podkreślił Mateusz Morawiecki.

Zabrakło uderzenia się w pierś

Andrzej Duda w czasie wystąpienia w hali Expo zwrócił uwagę na spełnione obietnice, za które dziękują wyborcy na otwartych spotkaniach: 500+, obniżenie wieku emerytalnego, trzynastki, likwidację bezrobocia. Główny nacisk prezydent położył na kwestie socjalne.

– Dziś rodzice nie mówią mi już: „Nasze dzieci wyjechały, bo musiały”. Niech wyjeżdża ten, kto chce, ten, kto chce spróbować, bo po to jesteśmy w Unii Europejskiej, żeby być coraz silniejsi i zamożniejsi, żeby mieć możliwość wyboru

– przekonywał prezydent.

Nie zabrakło też odniesień do dalszego reformowania wymiaru sprawiedliwości i próby naprawy sytuacji w służbie zdrowie. Nie wszystko się udało – to także był element przesłania prezydenta. I był to punkt przemówienia, do którego można się „przyczepić”. W 2015 r. Andrzej Duda zapowiadał m.in. realną pomoc dla frankowiczów w przewalutowaniu kredytów i znacząco wyższą kwotę wolną od podatku – podniesienie jej z poziomu 3091 zł do 8000 zł. Można było do tych obietnic nawiązać, uderzyć się w pierś i wskazać jako elementy do przynajmniej częściowej rekompensaty. Jeśli czegoś w przemówieniu głowy państwa zabrakło, to właśnie tego elementu.

Mistrzowie politycznego marketingu i amatorzy

Niemniej otoczenie Andrzeja Dudy musi uważać nie tylko na groźbę sondażowej pokusy, która często powoduje uśpienie czujności. W mediach społecznościowych aż roi się od trolli i nabuzowanych zwolenników opozycji, którzy atakują bezpardonowo polityka. Doskonały przykład widzieliśmy w Pucku, gdzie grupka hejterów zakłóciła państwowe uroczystości 100-lecia zaślubin Polski z morzem. Małgorzata Kidawa-Błońska, wyraźnie zadowolona z inicjatywy twardego elektoratu KO, zaapelowała o więcej.

– Proszę was bardzo, abyście podchodzili z szacunkiem nawet do tych, którzy nie są dla nas mili. Tylko w ten sposób będziemy w stanie budować wspólnotę

– mówił na konwencji Andrzej Duda.

Na to jednak w ferworze emocji trudno liczyć. Opozycja gra o życie, a jeśli przegra kolejne wybory, to scementuje rządy Zjednoczonej Prawicy na dłużej niż tylko na cztery lata. O niespodziankę będzie jednak piekielnie trudno z prostego powodu: urzędujący prezydent jest w niezłej formie. Decyzja sztabu Kidawy-Błońskiej o wizytach w różnych miejscowościach zapadła zdecydowanie zbyt późno. W tym samym czasie, gdy kandydat PiS przemawiał do kilku tysięcy zwolenników i do milionów przed telewizorami, jego rywalka spotkała się z mieszkańcami Krosna w salce, mieszczącej maksymalnie 50 osób. Nie jest to poważna reakcja polityka, który ma zamiar nadrabiać ogromny dystans w pierwszej turze wyborczej. Kolejna zła informacja dla Kidawy-Błońskiej jest taka, że PiS naprawdę doskonale opanowało marketing polityczny i organizację tak dużych przedsięwzięć, jak konwencje wyborcze. Nie przynoszą one natychmiastowych zwycięstw, ale realnie przybliżają kandydatów do upragnionego celu. PiS w tej dziedzinie od dekady samo zawiesza sobie poprzeczkę z każdym rokiem. Na tym tle nie tylko Koalicja Obywatelska, lecz także Lewica czy Szymon Hołownia wypadają po prostu blado.

Dobry, sprawdzony zespół

Na czele sztabu wyborczego Andrzeja Dudy stanęła Beata Szydło. Była premier jest w kampaniach bardzo skuteczna. Już raz poprowadziła kandydata do zwycięstwa w 2015 r., odgrywała również ogromnie ważną rolę w jesiennej rozgrywce o parlament po sukcesie w boju o prezydenturę. Za strategię Andrzeja Dudy odpowiadać będą również m.in. Joachim Brudziński, Krzysztof Sobolewski, Radosław Fogiel, Paweł Szefernaker i rzecznik Pałacu Prezydenckiego Błażej Spychalski. Drużyna Andrzeja Dudy to połączenie obozu prezydenckiego, rządowego i partii rządzącej. PiS nie zamierza lekceważyć wyborów prezydenckich tak, jak to było w przypadku Senatu. Skutek byłby dla Zjednoczonej Prawicy dużo bardziej zaskakujący niż porażka Komorowskiego przed pięcioma laty dla Platformy Obywatelskiej. Fiasko w walce Dudy o reelekcję mogłoby oznaczać też koniec dobrej zmiany, co jest dodatkową motywacją dla działaczy PiS.