Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych wziął udział w sobotę w uroczystościach upamiętniających 73. rocznicę ostatniej walki i śmierci mjr. Józefa Kurasia "Ognia".

To było powstanie antykomunistyczne. Najdłużej trwające w polskich dziejach powstanie i powstanie, przez którego szeregi przeszło najwięcej żołnierzy, bo ocenia się, że ponad 200 tysięcy. Było to powstanie - najlepiej określić to, co stało się wtedy w Polsce, bo był to oczywisty sprzeciw polskich patriotów wobec narzuconego po raz kolejny Polsce jarzma, przez obcych, przez Kreml, przez Moskwę. 

– wyjaśnił Kasprzyk.

Kasprzyk ocenił, że od 1944 roku, czyli od momentu kiedy wkroczyli na tereny II Rzeczpospolitej Sowieci, toczona była walka wolnych Polaków, takich jak Józef Kuraś Ogień, z namiestnikami obcego państwa, z namiestnikami Kremla. To była wojna wolnych Polaków marzących o niepodległości, z tymi, którzy chcieli Polskę i czynili to bardzo skutecznie, okuć w kajdany niewoli i podporządkować obcemu mocarstw.

Uroczystości w Waksmundzie rozpoczęły się od mszy w miejscowym kościele. Następnie uczestnicy obchodów przeszli na cmentarz pod mogiłę mieszkańców wsi Waksmund pomordowanych przez Niemców podczas dwóch pacyfikacji, do których doszło 4 lipca i 28 września 1943 r. Uroczystość zakończyła się uroczystym Apelem Poległych i ceremonią złożenia kwiatów. Mjr Józef Kuraś "Ogień" był żołnierzem Wojska Polskiego i Armii Krajowej, oficer Batalionów Chłopskich i Urzędu Bezpieczeństwa. Urodził się w 1915 r. w Waksmundzie koło Nowego Targu. W czasie II wojny światowej walczył w partyzantce na Podhalu. Po wojnie został jednym z dowódców podziemia antykomunistycznego.

21 lutego 1947 r. "Ogień" wraz z żołnierzami został otoczony przez grupę operacyjną KBW w Ostrowsku koło Nowego Targu. Po zaciętej walce i próbie wydostania się z okrążenia Kuraś usiłował popełnić samobójstwo na strychu jednej z wiejskich chałup. Zmarł tuż po północy 22 lutego 1947 r. w szpitalu w Nowym Targu. Nigdy nie odnaleziono miejsca jego pochówku.