"Parasite" Bonga Joon-ho został w nocy z niedzieli na poniedziałek nagrodzony czterema Oscarami - w tym dla najlepszego filmu, za reżyserię i scenariusz oryginalny.

Obraz południowokoreańskiego twórcy zwyciężył też jako pełnometrażowy film międzynarodowy, pokonując m.in. "Boże Ciało" Jana Komasy.  Śmigulski określił zwycięstwo "Parasite" jako historyczne.

To nokaut, takie słowo padało najczęściej w komentarzach kuluarowych, więc trudno inaczej to odebrać. Przy tej jego sile, konkurowanie z nim w kategorii najlepszy film międzynarodowy było ciężkie

 - przyznał dyrektor PISF.  Zaznaczył  jednak, że historyczne jest to, iż polski film po raz kolejny jest nominowany do Oscara.

Polska jest naprawdę zauważona, o tym się rozmawia. Bardzo dużo ludzi, którzy interesują się kinematografią i byli obecni w rozmowach towarzyskich w trakcie ceremonii mają świadomość tego, że to jest kolejna nominacja dla Polski

 - zdradził Śmigulski.

Nawet wskazując, jako coś oczywistego, że co roku jest polski film, więc to też pokazuje to, co się wydarzyło w ostatnich trzech latach

 - dodał dyrektor PISF.  Jak mówił, "nasza obecność jest sukcesem, ale obiektywnie trzeba powiedzieć, że nie wygraliśmy".

Wydawało się, że można było podjąć jakąś walkę, ale chyba jasno zostało pokazane, że "Parasite" jest poza konkurencją

 - ocenił.