„Rodzina jest fundamentem ładu społecznego i podstawową wspólnotą społeczną, która stanowi optymalne środowisko rozwoju człowieka” – czytamy w uchwale. Samorządowa Karta Praw Rodzin wskazuje m.in. na potrzeby wspierania rodzin wychowujących dzieci, tworzenia wojewódzkich programów profilaktycznych mających na celu przeciwdziałanie przemocy i uzależnieniom, promowania wartości wynikających z posiadania rodziny, a także wprowadzania ułatwień pracowniczych dla rodziców w jednostkach organizacyjnych Samorządu Województwa Łódzkiego. Jak wskazano w Karcie, jej przyjęcie jest nie tylko deklaracją poparcia dla silnej rodziny, ale także zobowiązaniem do podejmowania konkretnych działań, których celem ma być ochrona praw rodziców i dobra dziecka.

Kartę skrytykowały jednak środowiska skrajnie lewicowe oraz Koalicja Obywatelska. Na pikiecie, która odbyła się dzień przed obradami Sejmiku, pojawili się działacze partii Razem oraz Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej. - Uchwała dyskryminuje, piętnuje i ignoruje faktyczną sytuację członków wspólnoty samorządowej. Może przyczynić się do zwiększenia częstotliwości występowania przestępstw z nienawiści – mówiła posłanka Lubnauer. Środowiska lewicowo-liberalne twierdzą, że uchwała ograniczy prawa m.in. rodzin zastępczych. Politycy PiS uważają jednak, że Karta nikogo nie dyskryminuje. – Jeżeli rodzice z jakiegoś powodu nie mogą wychowywać swoich dzieci, to tę opiekę przejmują np. dziadkowie, i to też jest rodzina – podkreśliła radna Ewa Wendrowska z PiS.

Jak zauważyła radna PiS Beata Dróżdż, niektóre media przekazywały niesprawdzone informacje na temat uchwały. – Z tego wszystkiego, co wyczytaliśmy w części mediów, które pisały przed podjęciem tego projektu, wynika jednoznacznie, że państwo często nie czytacie projektów, opieracie się na dziwnych doniesieniach – mówiła radna podczas konferencji prasowej zorganizowanej przed obradami.

Podczas sesji Sejmiku radni Koalicji Obywatelskiej domagali się usunięcia uchwały z porządku obrad, ponieważ ich zdaniem sposób jej uchwalenia był sprzeczny z zasadami techniki prawodawczej. – Projekt, który państwo przedstawiliście, dość moim zdaniem pospiesznie redagowany, zawiera szereg odniesień zarówno do Konstytucji, jak i do wielu innych ustaw. Zawiera wykładnię w niektórych punktach rozszerzającą, w innych zawężającą, do czego Sejmik nie ma kompetencji – mówiła na sesji Sejmiku Iwona Lewandowska, radna Koalicji Obywatelskiej. 

Głos zabrała również posłanka partii Razem. – Komu przekażecie państwo decyzję nad określeniem tego, czym jest rodzina i jej wartości, które należy promować. Konstytucja określa małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, to prawda, choć są spory na ten temat, ale zostawmy je na boku. Konstytucja, na którą się powołujecie, nie zna definicji rodziny – mówiła posłanka Paulina Matysiak. 

Radni PiS podkreślili jednak, że zgodnie z art. 18 Konstytucji małżeństwo stanowi związek kobiety i mężczyzny,  a rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. – Przygotowując to stanowisko, odwołujemy się do najważniejszego dokumentu prawnego w naszym państwie. Chcemy realizować te zadania, które w Konstytucji są zawarte, czyli chcemy, żeby rodzina się rozwijała, żeby była chroniona, żeby dzieci były chronione przed negatywnymi skutkami pewnych zjawisk, które pojawiają się w naszej rzeczywistości – mówiła Ewa Wendrowska, radna PiS.

W głosowaniu brało udział 31 radnych. Za głosowało 19, przeciwko 10, a dwóch wstrzymało się od głosu. Za kartą byli radni PiS, przeciwko zagłosowali radni KO. Od głosu wstrzymał się Marek Mazur i Jolanta Zięba-Gzik z PSL. O wprowadzenie Samorządowej Karty Praw Rodzin od lat zabiegała m.in. Fundacja Życie, Instytut na rzecz kultury prawnej Ordo Iuris, Związek Dużych Rodzin 3+ oraz społeczność CitizenGO.