Jak przekazała Wawryniuk, o podejrzeniach popełnienia przestępstwa zawiadomił policję jeden z pracowników Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, który dowiedział się, że robotnicy pogłębiający tor wodny w Motławie natrafili w ubiegłym roku na zabytkowe armaty, po czym mieli je ukryć najprawdopodobniej w Martwej Wiśle.

Zamiast przerwać zlecenie i zawiadomić o swoim odkryciu odpowiednie instytucje, pracownicy firmy przenieśli działa w inne miejsce i ponownie zatopili. W ubiegły czwartek zostały one ujawnione i na polecenie prokuratury wyciągnięte z wody. 

– powiedziała PAP Wawryniuk, która nie ujawniła miejsca powtórnego zatopienia armat.

Teraz eksperci ocenią, z którego wieku pochodzi znalezisko. Z kolei prokuratura będzie ustalała, dlaczego firma nie zawiadomiła o swoim odkryciu konserwatora zabytków i czy doszło wówczas do naruszenia stanowiska archeologicznego.

O sprawie jako pierwsze powiadomiło RMF FM.