W sobotnim wydaniu dziennik “El Mundo” przypomina o 22 września 1939 r., kiedy wojska ZSRR i Niemiec zorganizowały w Brześciu nad Bugiem, w okupowanej Polsce, wspólną defiladę. Hiszpańska gazeta wskazuje, że to bardzo niewygodny fakt historyczny dla Putina, oskarżającego w ostatnim czasie władze II RP o rzekomą współpracę z III Rzeszą.

Dziennik pisze, że data 22 września 1939 r. została jednak skutecznie wymazana z historii, a mówienie o tym wydarzeniu w Rosji traktowane jest niemal na równi z rozpowszechnianiem kłamstwa.

Ten dzień nie występuje w kalendarzach narodowej mitologii, na której bazował dawny ZSRR oraz dzisiejsza Rosja Władimira Putina. (…) Ta data została praktycznie wymazana przez tamtejszych historyków

 - podkreśla “El Mundo”, przypominając, że pierwsze działania służące ukrywaniu faktu współpracy Rosjan z nazistami rozpoczął przywódca ZSRR Józef Stalin.

22 września 1939 r. Sowieci i Niemcy wznosili toasty z powodu inwazji na Polskę, otwierając wówczas wrota II wojny światowej

 - napisał “El Mundo”.

Negatywnie rewizjonistyczną politykę Putina ocenia też portugalski portal “Observador” oraz jego rozgłośnia Radio Observador, media te wskazują, że już sama obecność w Jad Waszem rosyjskiego przywódcy, uwikłanego w konflikty zbrojne na świecie, m.in. w Syrii i na Ukrainie, nie była najlepszym pomysłem.

“Podczas uroczystości uniemożliwiono prezydentowi Polski (Andrzejowi Dudzie) zabranie głosu (…). Tymczasem jednym z głównych mówców był tam Władimir Putin” - przypomniał “Observador”, zaznaczając, że w Jad Waszem w ramach V Światowego Forum Holokaustu obecnych było ponad 40 przywódców państw.

Z kolei dziennik “Diario de Noticias” wskazuje, że dzięki zaproszeniu do Jerozolimy, Putin powrócił na dużą imprezę międzynarodową. Wskazuje, że po zajęciu przez Rosję Krymu w 2014 r. i po wspieraniu prorosyjskich separatystów w konflikcie zbrojnym na wschodzie Ukrainy Moskwa nie tylko została objęta sankcjami, ale też usunięta z grupy najbardziej uprzemysłowionych państw świata, G8.

Do Yad Vashem zaprosili ze szczególnymi honorami byłego agenta KGB, a ten skorzystał z okazji, aby ponownie umieścić swój kraj w centrum areny międzynarodowej

- odnotował lizboński dziennik.