Wszyscy pamiętamy, jaka była sytuacja Polskich Linii Lotniczych LOT w czasach, gdy państwem rządziła koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Nierentowne linie chyliły się ku upadkowi. Zmieniło się to dopiero po zmianie władzy w Polsce. 

- Ja pamiętam, jak Donald Tusk przekonywał Polaków, że nie ma dzisiaj miejsca na rynku na takie małe lokalne linie lotnicze jak LOT i że on jest nieuchronnie skazany na upadek, sprzedaż, likwidację. Mówił, że Polacy muszą się z tym pogodzić, tak jak się musieli wcześniej pogodzić z likwidacją stoczni, z wyprzedażą większości majątku narodowego. To po prostu miały być takie historyczne procesy, którym podlegamy i z którymi nie warto polemizować, ani walczyć. Po 4 latach okazało się, że LOT rozwija się naprawdę bardzo dobrze mimo problemów, które ma związanych z samolotami, które jak się okazało mają pewne wady i część z nich w tej chwili nie lata

- mówił pod koniec grudnia 2019 roku wicepremier Jacek Sasin.

Tymczasem, początek 2020 roku przyniósł doskonałą wiadomość dla zainteresowanych branżą lotniczą: LOT przejął niemieckie linie Condor. 

- Dzięki tej transakcji Polska Grupa Lotnicza dwukrotnie zwiększa skalę swojej dotychczasowej działalności. W grupie PGL będzie linia sieciowa, czyli PLL LOT, oraz czarterowo-wakacyjna, czyli Condor. To znakomita kombinacja, coś, czego nam brakowało

 - powiedział prezes Polskiej Grupy Lotniczej i LOT Rafał Milczarski.

Zapewnił, że wspólnie z liniami Condor, PGL będzie dynamicznie rosnąć i rozwijać współpracę zarówno w lotach rozkładowych, jak i czarterowych. Zdaniem Milczarskiego, bardzo rzadko w branży lotniczej zdarzają się okazje przejęcia tak atrakcyjnego podmiotu.

- Przejmujemy podmiot prowadzący długotrwale rentowną działalność. W momencie, kiedy Condor spłaci zobowiązania wynikające z upadłości spółki matki, stanie się całkowicie zdrową spółką, gotową do dalszego rozwoju

 - powiedział. I jak dodał, transakcja ta to "wielki dzień polskiego lotnictwa".

Pytany, co oznacza ta inwestycja dla LOT-u, wskazuje na synergie między obiema liniami.

- Condor jest świetnie zorganizowaną spółką. Dla LOT to wielkie, potencjalne synergie, możliwość współpracy z profesjonalnym zespołem z Niemiec. Będziemy się wzajemnie uzupełniać, zarówno systemowo, jak i operacyjnie. To jest gigantyczna szansa dla nas

 - powiedział.

Jak podkreślił prezes, najbardziej wymierną korzyścią będzie powrót przewozów czarterowych do LOT.

- Następuje powrót do tego, co w LOT zawsze powinno być. Mieliśmy kiedyś czartery. I wskutek chybionych strategii, nagle tych połączeń czarterowych się pozbyliśmy. Moim zdaniem fakt, że tego biznesu kiedyś zaniechaliśmy - był wielkim błędem. Dzisiaj ten błąd naprawiamy i to w sposób fundamentalny, bo przejmujemy najlepszą markę wśród linii wakacyjnych na całym kontynencie europejskim. Nie ma silniejszej marki niż Condor

 - powiedział Milczarski.

W sumie PGL przejmie od Condora ok. 60 samolotów, zarówno maszyn typu Airbus A320 i A321 do obsługi rejsów średniego zasięgu, jak również Boeingi 757 i 767 do obsługi połączeń transkontynentalnych.

Pytany, jak ta transakcja wpłynie na wynik PGL i LOT, prezes odparł: "na pewno korzystnie". Strony nie podały wartości transakcji. Według mediów, może chodzić o 250 mln euro i spłatę długu w wysokości 380 mln euro.

PLL LOT w 2019 roku przewiózł ponad 10 mln pasażerów, ponad dwa razy więcej niż cztery lata wcześniej. LOT dysponuje flotą 80 samolotów, w tym 15 Boeingami 787 Dreamliner. W swojej ofercie ma ponad 120 połączeń, w tym 18 połączeń dalekodystansowych z Ameryką Północną i Azją.