Mucha jednak odpuściła i przekazała poparcie Borysowi Budce. Taki sam scenariusz powtórzył się w przypadku Bartosza Arłukowicza, któremu – trzeba przyznać – jeszcze się chce wychodzić poza partyjny schemat. Na placu boju pozostali Budka, Siemoniak, Sienkiewicz i Zdrojewski. Małgorzata Kidawa-Błońska z niecierpliwością czeka, aż zabawa w wybór przewodniczącego się skończy i będzie mogła wreszcie ruszyć z kampanią. A przecież prawdopodobna jest II tura w rozgrywce wewnętrznej. W Platformie nie wiedzą, że stracony czas to utrata głosów?