Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz zdradził w "Rozmowie Niezależnej", że nie zaskoczyło go wystąpienie Władimira Putina w Jerozolimie. Dodał również, że Rosja z pewnością była zaskoczona reakcją światowych mocarstw na próbę fałszowania historii. 

Rosyjska dyplomacja z pewnością nie była zadowolona z reakcji świata na próbę szkalowania Polski. Myślę, że się nie spodziewała aż takiego odzewu. Myślę też, że nie spodziewała się tej decyzji prezydenta Andrzeja Dudy. Scenariusz przewidziany dla strony polskiej był jasny: prezydent Polski został tam zaproszony po to aby siadł w drugim rzędzie, aby wysłuchać tej wizji historii i swoja obecnością ją legitymizować

- powiedział wiceminister Przydacz.

Pan prezydent podjął słuszną i odważną decyzję, i został poparty przez opinie publiczną, a także administrację wielu państw

- dodał

Wiceszef polskiej dyplomacji odniósł się również do wystąpienia wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a, który w swojej mowie wyraźnie zaznaczył, że niemieckie obozy koncentracyjne były budowane na terenach okupowanych przez nazistów. 

Jest to bardzo wysublimowana i potrzebna próba obrony Polski przed atakami w kontekście fałszowania historii (...) My z perspektywy polskiej dyplomacji jesteśmy za to bardzo wdzięczni

- mówi nam wiceminister Marcin Przydacz. 

Gość "Rozmowy Niezależnej" odniósł się również do uchwały części sędziów Sądu Najwyższego, którzy stwierdzili, że osoby wybrane przez nową KRS nie mają prawa orzekania w sprawach.

Tego typu uchwała absolutnie podważa stabilność systemu wymiaru sprawiedliwości (...) Będąc adwokatem mógłbym wykorzystywać tego typu sytuację do podważenia wielu wyroków. Absolutny brak odpowiedzialności ze strony sędziów Sądu Najwyższego

- podkreślił wiceminister Przydacz.

Cała rozmowa poniżej: