Jestem tylko dzieckiem. Mam jeszcze wiele do zrobienia"

– mówił Eastwood w 2005 r., gdy jako 74-latek odbierał Oscara dla najlepszego filmu za "Za wszelką cenę". Była to czwarta statuetka Amerykańskiej Akademii Filmowej, jaką otrzymał. Od tego czasu wielokrotnie udowadniał, że wiek nie hebluje twórcy. Wciąż potrafi zachwycać się kinem, fascynować opowieściami, odbierać świat emocjonalnie. A dopóki tak jest, starość mu nie grozi. W ciągu zaledwie 15 lat Amerykanin wyreżyserował 13 filmów, wyprodukował 16, kilkakrotnie pojawiał się także przed kamerą.

Najnowszy film Eastwooda "Richard Jewell" to hołd reżysera dla zmarłego w 2007 r. amerykańskiego ochroniarza, który w 1996 r. podczas letnich igrzysk olimpijskich w Atlancie zauważył umieszczony pod ławką plecak z materiałem wybuchowym, powiadomił o tym władze i zalecił ewakuację wszystkich obecnych. Jewell, początkowo okrzyknięty bohaterem, niedługo później został oskarżony o udział w przygotowaniu zamachu. Z zarzutów oczyszczono go dopiero po kilku miesiącach. W tytułowej roli zobaczymy Paula Waltera Hausera. Jego opiekuńczą mamę zagrała nominowana do Oscara dla najlepszej aktorki drugoplanowej Kathy Bates, a adwokata – Sam Rockwell. W pozostałych rolach występują m.in. Jon Hamm, Olivia Wilde, Alex Collins i Ian Gomez.

Jak podsumował reżyser, "Richard Jewell" to historia o "jednym mężczyźnie przeciw światu, Dawidzie przeciw Goliatowi".

Jesteśmy często karmieni opowieściami o potężnych ludziach, którzy są o coś oskarżani, ale mają pieniądze, by wynająć odpowiedniego adwokata. Richard Jewell był przeciętnym człowiekiem. Nigdy wcześniej nie miał konfliktów z prawem, ale padł ofiarą prześladowania ze strony systemu. Został bezpodstawnie oskarżony o zamach i nie miał wystarczających mocy, by z tym walczyć. Był naiwnym idealistą. Długo nie zdawał sobie sprawy, że w ogóle musi się bronić

– powiedział Eastwood w rozmowie z "The New Indian Express".

Dodał, że niezależnie od tego, czy opinia publiczna jest świadoma niewinności Richarda Jewella, wciąż bywa on określany mianem "zamachowca z Atlanty".

Ludzie nie łączą faktów. Nie pamiętają, że sześć lat później faktyczny zamachowiec przyznał się do popełnionego przestępstwa i że wymiar sprawiedliwości go dopadł. Mam nadzieję, że dzięki temu filmowi widzowie dostrzegą, że jako społeczeństwo mogą coś robić lepiej. To lekcja, którą dał nam Richard Jewell

– zwrócił uwagę.

Pytany, co daje mu jako reżyserowi największą satysfakcję, obecnie 89-letni Eastwood odparł, że czuje radość z powodu każdego ujęcia, które wychodzi zgodnie z jego oczekiwaniami lub odczuciami. Jak podkreśla, praca nad każdym kolejnym filmem uczy go czegoś nowego.

Nadal pracuję i wszyscy się dziwią, czemu to robię w tym wieku. Pracuję, bo wciąż pojawiają się nowe opowieści, książki i scenariusze, które są ciekawe i warte przedstawienia. I dopóki ludzie chcą, żebym kręcił filmy, będę to robić

– powiedział Clint w filmie dokumentalnym "The Eastwood Factor" Richarda Schickela.