Sejm odrzucił weto Senatu wobec ustawy nowelizującej prawo o sądach powszechnych i Sądzie Najwyższym rozszerzającej odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów. Oznacza to, że nowela trafi teraz do podpisu prezydenta.

Jan Dziedziczak pytany na antenie Radiowej Jedynki, czy jeżeli to prawo wejdzie w życie, powinno być stosowane z całą konsekwencją wobec tych sędziów, którzy będą podważać prawo innych sędziów do orzekania, stwierdził: "oczywiście".

Tu chodzi o to, czyja jest Polska, do kogo należy. Czy do obywateli polskich, którzy w demokratycznych wyborów wybierają kierunek, w którym ma iść ich kraj

- zaznaczył.

Jak podkreślił Dziedziczak, nie zna osoby, która "miałaby jakikolwiek kontakt z sądem (…) i rozprawa trwałaby szybko, byłaby uporządkowana, skuteczna". - Tak w Polsce nie jest. My chcemy to przywrócić - dodał.

Jeśli ktoś nie czuje oddechu kogokolwiek, kto kontroluje jego pracę, to robi, co chce. To jest trochę taki mechanizm jak w filmie "Miś", tj. "nie mamy pana płaszcza i co pan nam zrobi?

- stwierdził.

Natomiast, wykazywał gość Katarzyny Gójskiej, PiS chce "przyspieszyć działanie sądów i jest opór, jest zaangażowanie części środowiska sędziowskiego w politykę, marsze polityczne, są różne wyjazdy zagraniczne i ataki".

Zdaniem Dziedziczaka, "niektóre środowiska sędziowskie postulują niezależność od reprezentantów Polaków i niezależność od społeczeństwa, bycie właśnie taką zamkniętą w swoim towarzystwie nadzwyczajną kastą". - My tego nie chcemy - powiedział.