Elena Kondakova, Ellen Ochoa, Cady Coleman, Naoko Yamazaki, Susan Kilrain, Julie Payette, Claudie Haigneré czy Anna Lee Fisher – to nie aktorki, a zaledwie niewielki procent kobiet, które na co dzień pracują w sektorze kosmicznym. Możemy je i ich rodziny trochę poznać podczas napisów końcowych w filmie, bo reżyserka „Proximy” Alice Winocour umieściła ich zdjęcia. To bardzo wzruszający moment, szczególnie po tym, co na dużym ekranie zobaczyło się wcześniej. Pod historią głównej bohaterki pewnie każda z nich mogłaby się bowiem podpisać. Ale „Proxima” to w zasadzie film o każdej matce, która łączy swoją zawodową pasję z wychowywaniem dzieci. To również opowieść o kobietach, które trafiają do męskiego świata i muszą udowadniać, że nie są tam tylko maskotkami.

Winocour robi piękne, wzruszające kino poświęcone kobietom. Docenia je, ale nie idealizuje – ot, taki zdrowy feminizm. Główna bohaterka Sarah ma dylematy, musi się mierzyć z życiem, z nieoczekiwanymi sytuacjami. Kiedy trzeba, jest twarda, ale czasem i w niej coś pęka. Choć do kamery każą jej zakładać kombinezon astronauty, w którym wygląda jak superbohaterka, pod kosmicznym materiałem kryje się delikatna, wrażliwa osoba.

W scenariuszu i na ekranie chciałam skontrastować coś nieskończenie małego z czymś nieskończenie wielkim, żeby wprowadzić kosmos do codziennego życia

– mówi o swojej produkcji Winocour. Myślę, że to zamierzenie udało się jej doskonale zrealizować.

„Proxima” nie jest wielką hollywoodzką produkcją z milionem efektów specjalnych, do czego przyzwyczaili nas twórcy opowiadający o wyprawach w kosmos. Astronauci do gwiezdnej podróży nie przygotowują się w wypasionych bazach NASA, gdzie drzwi do pomieszczenia otwierają się za pomocą myśli, a pstryknięciem palców uruchamia się jacuzzi. Film nagrywano w autentycznych lokacjach Gwiezdnego Miasteczka koło Moskwy, gdzie obrazki przypominają raczej nasze filmy z czasów PRL. Pisali o tym moi redakcyjni koledzy w polemice filmowej w ostatnim numerze „Niecodziennej”.

W dodatku Sarah nie jest majętna – mieszka skromnie z córką i z kotem o imieniu Łajka, a jej byłemu mężowi zdarza się spóźnić na samolot. Do roli Sary Alice Winocour wybrała piękną i utalentowaną Evę Green, czyli byłą dziewczynę Bonda. U jej boku m.in. Matt Dillon, ale też zdolna Zélie Boulant jako córka głównej bohaterki. Warto ich zobaczyć.