Bogdan Zdrojewski, był dzisiaj gościem Porannej Rozmowy RMF FM, gdzie był m.in. pytany o powody kandydowania na szefa PO oraz o to, czy nie wycofa swojej kandydatury tak, jak zrobił to Bartosz Arłukowicz.

Nie wycofam się. Mam taką życiową zasadę, że jak podejmuję się jakiejś roli, to muszę ja wypełniać. Nie chcę nikogo zawieść"

- dodał.

Zaznaczył, że kandyduje m.in. dlatego, że ma "w pamięci ten zawód, który był zrealizowany 4 lata temu, kiedy z kandydowania wycofali się Ewa Kopacz, Borys Budka i Tomasz Siemoniak.

Startuję chyba z dwóch powodów. Po pierwsze takiego przekonania w Platformie, że to co się zadziało w ostatnich kilkunastu miesiącach, dwóch latach, rzeczywiście nie zasługuje na wysoka ocenę, a wspomniani faworyci w wyborach na szefa PO (Budka i Siemoniak - PAP), byli jakby związani swoimi funkcjami z tym, co się działo w Platformie"

- powiedział.

Zdrojewski podkreślił, że jest zwolennikiem "nie pacykowania, nie liftingu, tylko pewnej rewolucji w Platformie". Na pytanie, kto byłby z liftingiem odpowiedział, że "chyba Tomasz Siemoniak".

Bo jest on w największym stopniu wyznawcą tezy, że w PO działo się dużo bardzo dobrego i w związku z tym trzeba tylko korekt. Ja uważam, że trzeba wręcz rewolucyjnych zmian i to dotyczących prawie wszystkich elementów"

- zaznaczył senator.

Dodał, że rewolucja w PO jest potrzebna, bo partia straciła wiarygodność.

Formacja, która utraciła wiarygodność nie będzie miała szans na sukces. Po drugie, mamy kłopoty z komunikacją, i to nie tylko tą wewnętrzną w partii, ale także tą zewnętrzna, czyli wyborcami, sympatykami. Po trzecie mylimy PiS z wyborcami PiS. Ja uważam, że naszym przeciwnikiem jest Prawo i Sprawiedliwość, ale w żadnym wypadku nie wyborcy PiS

- dodał.

Zdrojewski był również pytany o to czy fakt, że przyjął wybór na członka KRS oznacza, że PO uznała już, że KRS jest legalna.

Podważamy - zgodnie z opinia Komisji Weneckiej, także innych instytucji europejskich - tę +15-tkę+. Nie podważa Komisja Wenecka, nie podważają inne instytucje, ani obecności w KRS pani prezes Sądu Najwyższego, ani też ministra Zbigniewa Ziobry, ani też delegata, czy przedstawiciela prezydenta. My podważamy tę +15-tkę+, która według nas została wybrana z naruszeniem prawa"

- podkreślił.