W wyemitowanym dziś wieczorem wywiadzie prezydent Duda odpowiedział na pytanie, czy uważa, że błędem są obchody 75. rocznicy wyzwolenia obozu zagłady Auschwitz zaplanowane w Jerozolimie na cztery dni przed obchodami w Polsce.

- Wolałbym, aby całe spotkanie odbyło się tam, gdzie zawsze ten dzień był obchodzony, czyli na terenie niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Jest to z jednej strony miejsce, w którym upamiętnione są ofiary Holokaustu, gdzie czcimy pamięć tych ofiar, (...) z drugiej strony jest też miejscem, które jest pielęgnowane, aby świat nigdy nie zapomniał tej straszliwej lekcji, aby coś takiego nigdy już się w historii świata nie wydarzyło

- wyjaśnił.

Zapytany o to, czy Yad Vashem stał się instytutem politycznym, Duda zdecydowanie zaprzeczył, zaznaczył jednak, że Polacy oczekują prawdy historycznej i sprawiedliwej oceny.

- Nigdy nie zgodzę się na mówienie o odpowiedzialności narodu polskiego (za zbrodnie Holokaustu) - oświadczył. - Oczywiście, nie mówię, że nie było przypadków, kiedy denuncjowano obywateli polskich narodowości żydowskiej, wydawano ich hitlerowskim Niemcom - absolutnie tego nie neguję. Natomiast to byli ludzie podli, którzy takich rzeczy dokonywali, i ich ocena jest dla mnie jednoznaczna. To byli podli ludzie. Tak samo jak w każdym innym narodzie są ludzie podli, tak samo i byli podli ludzie pośród Polaków

- dodał.

Odpowiadając na pytanie, czy prezydent Rosji kłamie w sprawie faktów dotyczących II wojny światowej, Duda ocenił, że „prezydent (Władimir) Putin z całą pewnością rozpowszechnia kłamstwa historyczne”.

Duda został również zapytany, czy nadal oczekuje przeprosin od ministra spraw zagranicznych Israela Kaca w związku z jego wypowiedziami z lutego zeszłego roku. Kac stwierdził na antenie telewizji informacyjnej i24, że Polacy „wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Po tych słowach polski MSZ wezwał ambasador Izraela, a premier Mateusz Morawiecki ogłosił rezygnację Polski z udziału w szczycie Grupy Wyszehradzkiej, który miał się odbyć w Izraelu. Ostatecznie szczyt został odwołany.

Polski prezydent przyznał, że nie zgodzi się spotkać z Kacem, dopóki ten nie przeprosi za swoje słowa, które były „w największym stopniu krzywdzące dla nas, Polaków, i dla naszego kraju”. Na pytanie, czy uzależnia normalizację stosunków polsko-izraelskich od tych przeprosin, Duda podkreślił, że „relacje między Polską a państwem Izrael to jest sprawa dalece istotniejsza niż wypowiedzi ministra, który może się zmienić”.

- Była to wypowiedź (Kaca) absolutnie skandaliczna, krzywdząca i uważam, że odpowiedzialny minister państwa Izrael nigdy nie powinien był się wypowiedzieć w ten sposób - ocenił prezydent. - Są przedstawiciele społeczności żydowskiej, którzy urodzili się na terenie Polski przed II wojną światową, którzy przeżyli Holokaust, którzy uważają, że Polacy i Polska powinni zostać przeproszeni za te słowa, które wypowiedział minister Kac. Rozmawiałem z takimi osobami - czy tutaj w Warszawie, kiedy odwiedzają Polskę, czy w Nowym Jorku - i takie głosy padają

– wskazał Andrzej Duda.