Oraz że jednym z adminów (czyli osób odpowiedzialnych za to, co pojawia się na stronie) SokuZBuraka jest niejaki Mycielski. Były dziennikarz „Gazety Wyborczej”, zaangażowany członek Fundacji Otwarty Dialog i KOD. Warto przypomnieć, czym właściwie jest SokZBuraka. To największy ściek w internecie, pełen nienawiści i kłamstw.

Podręcznikowy wręcz przykład tępego hejtu. Usiłujący – czerpiąc chyba wręcz z wzorców totalitarnej propagandy – możliwie obrzydzić i zdehumanizować wyborców PiS.

Przedstawić ich jako rodzaj podludzi. Na tej zasadzie ciężko się dziwić Mycielskiemu, że wolał pozostać anonimowy. Kto przy zdrowych zmysłach chciałby, żeby inni dowiedzieli się, iż pracuje w takim szambie? Właściwie okazuje się, że taki Mycielski zachował zdrowsze odruchy moralne niż Sikorski, który publicznie kpi ze śmierci prawie stu osób, powtarzając najgorsze żarty o tragedii smoleńskiej. Ale najciekawsze jest to, w jakie inicjatywy zaangażowany jest Mycielski. Między innymi jest on... tropicielem hejtu i prezentuje się wręcz jako ekspert od mowy nienawiści. Sam siebie porównywał do... Jana Nowaka Jeziorańskiego. To tylko kolejny dowód na to, w jakiej „kondycji” moralnej znajduje się środowisko tzw. obrońców demokracji. Właściwie jest to chyba najbardziej zakłamane środowisko z możliwych. Bo u nich zawsze jest tak samo. Im większe pretensje i bardziej wzniosłe słowa, tym większy brud pod nimi się kryje. Tak jest w przypadku wspomnianego dziennikarza „GW” czy europejskich pretensji Sikorskiego. Tak samo w wypadku kasty sędziów czy wielkiego bohatera opozycji z ciągotami do wypchanych kopert.