O niekontrolowanym imporcie odpadów media bułgarskie piszą od kilku lat, lecz sprawa przyciągnęła uwagę władz po listopadowej akcji włoskiej policji, która w toku dochodzenia przeciw kalabryjskiej mafii n’drangheta zatrzymała pociąg z 800 tonami śmieci, przeznaczonych do spalenia w Bułgarii.

Import odpadów na dużą skalę według bułgarskich mediów zaczął się ok. 8-10 lat temu. Po zarządzeniu prokuratora generalnego w grudniu i na początku stycznia w portach Burgas i Warna oraz w okolicach miast Plewen i Wraca znaleziono kilkaset tonów odpadów, w większości importowanych przez tę samą powiązaną z Włochami firmę. Według telewizji publicznej były one przeznaczone do spalenia w ciepłowniach należących do biznesmena Christo Kowaczkiego.

W minioną sobotę po inspekcji ministra środowiska i zasobów wodnych Emila Dimitrowa w ciepłowni Bobowdoł, należącej do Kowaczkiego, wstrzymano jeden z jej bloków. Badane są popioły, by ustalić pochodzenie wykorzystywanego tam paliwa. Mieszkańcy Bobowdoła oraz miejscowości w okolicach Płowdiwa w środkowej części kraju, w których Kowaczki posiada ciepłownie, skarżą się na szczególne duże zanieczyszczenie powietrza.

Sprawa dopiero ma być wyjaśniana, ale według wstępnych danych prokuratury, MSZ oraz Państwowej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (kontrwywiadu) ciepłownie Kowaczkiego nie są jedynymi, do których trafiają niebezpieczne dla środowiska odpady.

Dokumentacja znalezionych w ostatnich tygodniach kontenerów okazała się podrobiona, a ich zawartość mija się z tą wskazaną oficjalnie.

Według kontrwywiadu tylko w grudniu jeden z wiceministrów ochrony środowiska wydał zezwolenie na import 25 tys. ton odpadów z Włoch. Według mediów przyczyną aresztu byłego ministra ochrony środowiska i zasobów wodnych Neno Dimowa w większym stopniu był właśnie skandal z odpadami niż również głośny w kraju kryzys wodny w mieście Pernik.

Liderka opozycji Kornelia Ninowa przedstawiła podpisane przez ministra finansów Władisława Goranowa dokumenty, z których ma wynikać, że w latach 2014-2019 do Bułgarii sprowadzono 736 tys. ton odpadów z zagranicy. Oddzielnie do kraju wjechały 3 tony odpadów medycznych. Ninowa pokazała też dokument podpisany przez Dimowa, wówczas jeszcze ministra, zgodnie z którym importem śmieci do kraju zajmują się w Bułgarii 534 firmy. Dane te nie zostały zdementowane.

Tygodnik finansowy "Kapitał" podaje, że w latach 2010-2017 import odpadów wzrósł pięciokrotnie. Po 2013 r. miejsce akumulatorów i metali zajęły importowane z Włoch i Wielkiej Brytanii paliwa produkowane z odpadów (RDF i SRF).

Pierwsze dochodzenie w sprawie spalania niebezpiecznych odpadów w bułgarskich ciepłowniach, które wiąże się ze zwiększonym zanieczyszczeniem powietrza, zarządził w październiku 2019 r. poprzedni prokurator generalny Sotir Cacarow. Szczególne zaniepokojenie budzi w Bułgarii sprawa importu odpadów medycznych, m.in. z krajów spoza UE.

W obliczu ogólnokrajowych protestów przeciw zanieczyszczeniu powietrza, które miejscami dziesięciokrotnie przekracza dopuszczalne normy, premier Bojko Borisow zapowiedział moratorium na import odpadów z UE. Wprowadzenie pełnego zakazu na terenie Unii nie jest możliwe, lecz według ekspertów także moratorium jest praktycznie niemożliwe do wprowadzenia.

Dochodzenia w sprawie importu i nielegalnego magazynowania odpadów toczą się obecnie w regionalnych prokuraturach w Sofii, Płowdiwie, Warnie, Burgasie i Welikim Tyrnowie we współpracy z włoską prokuraturą i Europejską Jednostką Współpracy Sądowej (Eurojust).