Jak podkreśla autor artykułu, kontrowersje rozpoczęły się, gdy prezydent Izraela Reuven Rivlin nie zgodził się na siedmiominutowe przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy podczas organizowanego w Jerozolimie Światowego Forum Holokaustu. Czas na przemowę dostał z kolei prezydent Rosji Władimir Putin, który od pewnego czasu szerzy kłamstwa historyczne o tym, że Polska miała być rzekomo współodpowiedzialna za Holokoaust.

Po tym, jak Rivlin odrzucił Dudę, interweniowali urzędnicy USA. Byli wśród nich ambasador USA w Izraelu, David Friedman i Tom Rose, starszy doradca wiceprezydenta Mike'a Pence'a, który również będzie uczestniczył w ceremonii

- czytamy.

Tom Rose powiedział dziennikarzom Bloomberga, że strona amerykańska jest rozczarowana i trudno im nie zrozumieć decyzji polskiego prezydenta.

„To był trudny okres kilku lat w stosunkach polsko-izraelskich i podwójnie godne ubolewania jest to, że osoba, która pracowała ciężej niż ktokolwiek inny, by naprawić rozłam, jest osobą publicznie zniesławianą przez prezydenta Izraela

- podkreślił Rose.

Eli Lake podsumowuje, że decyzja Izraela, może dać temu państwu krótkoterminową korzyść, jednak na dłuższą metę nie jest to decyzja leżąca w interesie Izraela.