Mroźna styczniowa niedziela. Około godz. 20 wieczorem. Zaśnieżonymi uliczkami Czortkowa przemykają młodzi ludzie. Kryją się w mroku bram i kamieniczek. Wyraźnie unikają sowieckich patroli. Podążają w kierunku znajdującego się na głównym placu miasta kościoła pod wezwaniem św. Stanisława. Zbudowana na początku dwudziestego wieku budowla w przepiękny sposób łączy w sobie elementy neogotyckie i neoromańskie. To projekt wybitnego lwowskiego architekta profesora Jana Sas – Zubrzyckiego. Z prezbiterium kościoła połączone są budynki klasztorne. Wszystko to należy do dominikanów, którzy do miasta nad Seretem przybyli na początku XVII wieku. W bogato zdobionej świątyni znajduje się między innymi cudowny obraz Matki Bożej Czortkowskiej, jak głosi legenda ofiarowany zakonnikom przez samego króla Jana Kazimierza. Tym jednak razem przybywający do świątyni mają inny cel niż religijny. Choć zapewne niejeden z nich idąc na chór kościelny – miejsce spotkania – pomodlił się chwilę przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej, prosząc o opiekę i wsparcie przed czekającym zadaniem. A to należało tak naprawdę do kategorii tych niewykonalnych. Oto zgromadzeni w kościele spiskowcy postanowili wywołać w miasteczku powstanie przeciwko okupującym je Sowietom. Nierówny bój miał w założeniu powstańców doprowadzić do uwolnienia więzionych współmieszkańców i jednocześnie dać możliwość mężczyznom zagrożonym wcieleniem do Armii Czerwonej dotarcia do granicy rumuńskiej i dalej do Francji, żeby w szeregach polskiego wojska bić się o wolną i niepodległą… Początki konspiracji na tych ziemiach sięgały września 1939 roku: kiedy tylko Sowieci wkroczyli na Kresy, Polacy podjęli podziemną działalność.

Więcej o powstaniu czortkowskim można przeczytać w najnowszym tygodniku GP.