Jak informował w sobotę portal Niezalezna.pl, pojawił się kolejny świadek, który zarzuca Tomaszowi Grodzkiemu przyjęcie koperty z pieniędzmi w związku z leczeniem jego ojca w szczecińskim szpitalu. 

- Po chwili mama wyszła z gabinetu. Zakręciła jej się łza w oku. I powiedziała do nas: „Wiecie, chłopaki, nawet mu powieka nie drgnęła. Wsunął kopertę do szuflady, zamknął i nawet się na mnie specjalnie nie spojrzał”

– mówił Niezależnej pan Marek ze Szczecina.

Osiem lat temu prof. Tomasz Grodzki operował tatę pana Marka. Za operację wziął 7 tysięcy złotych - twierdzi świadek.

Do sprawy kolejnych oskarżeń odniósł się dziś w Radiu ZET główny zainteresowany, czyli Tomasz Grodzki, ale zamiast odnieść się wprost do słów świadka, cytowanych przez nasz portal, polityk Platformy kluczył i oskarżał.

- Bardzo proszę bezkrytycznie nie kupować relacji kolejnych portali. Zastanawiam się, czy ta osoba jest przekupiona, zastraszona, czy kieruje się pobudkami ideologicznymi, nienawiścią do kogoś innego niż PiS. Widać, że ci, którzy instruują te osoby, nie mają pojęcia. Jeżeli czytam, że prof. Grodzki poświęcił półtorej minuty, a potem poszliśmy do ordynatora, to znaczy, że instrukcja była niewłaściwa, bo to ja byłem w tym czasie ordynatorem oddziału. To są bzdury, które prosiłbym, żeby zostawić portalom prawicowym i tym, którzy nas hejtują

- powiedział Grodzki.