Pierwsza seria zapowiadała niesamowite emocje. Lider turnieju Titisee-Neustadt Five Ryoyu Kobayashi skoczył kapitalnie 147 m - zaledwie metra zabrakło mu do rekordu skoczni Domena Prevca z 2016 roku. Japończyk miał jednak huraganowy wiatr pod narty i przegrywał z niesamowitym Dawidem Kubackim. Polak w dużo gorszych warunkach skoczył aż 143 m i zasłużenie prowadził na półmetku zawodów. Przed ostatnią serią skoków w turnieju nasz mistrz świata tracił do Japończyka 2,4 pkt. O tym, kto wygra i zgarnie premię w wysokości 25 tysięcy euro miały decydować dwie ostatnie próby w zawodach.

Piętnasty po pierwszej serii Kamil Stoch nie ma w tym sezonie szczęścia do wiatru. W finale zawodów ponownie trafił na podmuchy w plecy. Skoczył w tej sytuacji zaledwie 116,5 m i nie było w stanie tego zrekompensować dodane punkty za warunki. Piotr Żyła, który w pierwszej serii skoczył kapitalnie 141 m, w drugiej poleciał na odległość 129,5 m i był pewny miejsca w pierwszej dziesiątce.

Nadszedł wreszcie czas na pojedynek dwóch wielkich rywali. Kobayashi wylądował wyraźnie za zieloną linią. 134 m, piękna sylwetka w locie, pewne lądowanie i zdecydowane prowadzenie Japończyka. Teraz odpowiedź Polaka. Dawid starał się wyciągnąć ile można ze swojej próby. 133,5 m, chwila niepewności i nasz mistrz wygrywa konkurs o zaledwie 0,3 pkt! Kubacki wygrał oba konkursy, ale turniej Titisee-Neustadt Five wygrał Ryoyu Kobayashi.

Ósme miejsce zajął Piotr Żyła, a po drugiej serii na 24. lokatę spadł Kamil Stoch.