Ewangeliczny sposób realizowania powołania i czynienia dobra jest wolny od presji. Chrześcijanin kieruje się w czynieniu dobra motywem bezinteresowności i szlachetności – robi coś dlatego, że tak po prostu trzeba, że tego wymaga sytuacja. Nie poprzestaje oczywiście na jednym geście dobroci przy okazji jakiejś akcji, lecz tworzy dobro cierpliwie i wytrwale przez całe życie. Chociaż niekiedy życie domaga się od niego czynu wyjątkowego, jest skoncentrowany przede wszystkim na dobru codziennym i zwyczajnym.

Wyznawca Chrystusa nie czyni dobra na pokaz, lecz w ciszy. Nie delektuje się – jak narcyz i faryzeusz – swoją dobrocią. A dobro, którego jest sprawcą, nie jest powodem do wywyższania się ponad innych i gardzenia nimi; przecież nie wie, ile dobra oni uczynili.