Joanna Mucha poinformowała, że przed nią jeszcze pięć spotkań w ramach prowadzonej wewnątrz partii kampanii w wyborach przewodniczącego. Mówiła, że wybory nowego lidera partii są konieczne, "zmiana jest potrzebna".

- Ja kandyduję z hasłem: Nowy początek. Rzeczywiście uważam, że Platformie ten nowy początek jest bardzo potrzebny

 - powiedziała Mucha. Zaznaczyła, że w trakcie prowadzonych spotkań przedwyborczych doszła do przekonania, że PO musi.... przestać walczyć z Prawem i Sprawiedliwością, a zacząć walczyć o Polskę.

- Moje głębokie przekonanie po tych wszystkich spotkaniach, że my musimy bardzo wyraźnie odwrócić wektor, czyli przestać walczyć z PiS-em, a zacząć walczyć o Polskę. To jest to, co wybrzmiewa właściwie po każdym spotkaniu, że ludzie oczekują tego, że będziemy walczyć o Polskę i że w ten sposób mamy szanse wygrać wybory

- powiedziała dziennikarzom Mucha.

Dodała, że "nie czuje się już dyskryminowana w PO", choć dodała, że żałuje iż jest jedyną kobietą wśród kandydatów na przewodniczącego Platformy.

Pytana o piątkową rezygnację Bartosza Arłukowicza z ubiegania się o stanowisko przewodniczącego PO, który poinformował, że rezygnuje i poprze Małgorzatę Kidawę-Błońską w kampanii prezydenckiej, Mucha powiedziała, że nie jest jego decyzją zaskoczona.

- Jeżeli chodzi o pozostałą piątkę, to proszę poczekać, myślę, że każdy z nas będzie tutaj decyzje podejmował

 - stwierdziła.

Po rezygnacji Bartosza Arłukowicza, w wyborach przewodniczącego PO startują: Borys Budka, Joanna Mucha, Tomasz Siemoniak, Bartłomiej Sienkiewicz i Bogdan Zdrojewski. Wybory odbędą się 25 stycznia. Wyboru dokonywać będą wszyscy członkowie PO. Gdyby żaden z kandydatów nie uzyskał 50 proc. głosów, 8 lutego odbędzie się druga tura wyborów. Mucha powiedziała, że chciałaby, aby te wewnętrzne wybory rozstrzygnięto już w pierwszej turze.