Zginął, bo w ludziach widział dobro. Mogliśmy się radykalnie różnić w ocenie politycznych wydarzeń, on nie ukrywał w ostatnich latach, że nie jest mu po drodze z rządami Zjednoczonej Prawicy. Nigdy jednak nie szufladkował znajomych wedle poglądów politycznych, co dziś jest niestety standardem. Miał wielu przyjaciół po „prawej stronie”. Tuż po jego śmierci internet aż huczał od plotek, które urągały pamięci zmarłego. Na forach internetowych nie brakowało absurdalnych domysłów i teorii spiskowych, które z pozoru miały wyjaśniać niewytłumaczalną tragedię. Prawda jest niestety taka, że Krzysztof Leski został zamordowany, bo zaufał i chciał pomóc. Nie zasłużył na ten los. Ostatnie pożegnanie dziennikarza odbędzie się w piątek na Powązkach Wojskowych.