Francuska opozycja czy organizacje zawodowe adwokatów i sędziów nie szukają sprawiedliwości za granicą. Niezależnie od tego, kto rządzi, swoje sprawy załatwiają u siebie, nikt nie śmie podnieść argumentu, że o ich statusie ma decydować Bruksela, bo są przecież częścią Unii. Kariera francuskiego polityka, który wygłosiłby taki argument, szybko dobiegłaby końca. Warto uświadomić to naszej zakompleksionej opozycji. „Prawo do Europy” ma się tylko wtedy, gdy jest się Polakiem i spełnia polskie obowiązki.