Jeśli ustawa (dotycząca reformy sądów - dop. red.) zostanie przyjęta, to natychmiast musi zadziałać Trybunał Sprawiedliwości UE i zawnioskować o środki tymczasowe, by wykonywanie prawa zostało zawieszone. Gdyby to nie poskutkowało, należy zagrozić dotkliwymi karami finansowymi"

- domaga się polityk Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), do niedawna minister sprawiedliwości w rządzie Angeli Merkel.

Według Barley polska reforma wymiaru sprawiedliwości jest nie do przyjęcia. Nazwała ją "prowokacją" i "afrontem". Zdaniem polityk SPD zmiany podkopują fundamenty prawne Unii Europejskiej.

Istnieje zasada, że w przypadkach, kiedy prawo krajowe jest sprzeczne z unijnym, stosuje się prawo unijne. Tymczasem w ustawie, nad którą w środę będzie debatować Senat, jest zawarte sformułowanie, że "polscy sędziowie muszą stosować polskie prawo". Ten atak na praworządność nie ogranicza się już do terytorium Polski, lecz dotyczy całej UE 

- przekonywała wiceszefowa PE.

Przyjęta w grudniu przez polski Sejm ustawa wprowadza m.in. odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, za działania kwestionujące skuteczność powołania sędziego oraz za "działalność publiczną niedającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów".