Jeszcze na przełomie lat 2015 i 2016 nasza elita prawnicza przekonywała, że nie można podważać roli Trybunału Konstytucyjnego. Dziś ci sami ludzie nie uznają ani Trybunału Konstytucyjnego, ani Krajowej Rady Sądowniczej. Nie uważam, że to źle. Mają do tego prawo, tak jak w 2015 r. Sejm i prezydent Andrzej Duda mieli prawo zachować się tak, jak się zachowali. Nie zmienia to jednak faktu, że prawnicza zgraja już niemal codziennie łapie się prawą ręką za lewe ucho, aby uzasadniać swoją hipokryzję. Ostatnio, aby uzasadnić to, że mogą brać udział w politycznych protestach, ubrani w togi tłumaczyli, że to strój roboczy, jak np. fartuch. Idąc tym tropem, można więc zaapelować do pierwszej prezes Sądu Najwyższego: oddaj fartucha!