Smarzowski religię w szkole nazywa „praniem dziecięcych mózgów”, a o Janie Pawle II mówi, że tylko Polacy wierzą, iż „nie jest odpowiedzialny za ochranianie księży pedofilów”. Jerzy Owsiak podziela poglądy Smarzowskiego, a „Kler” nazwał „najważniejszym filmem ostatnich prawie trzech dekad”. Gdyby wrogowie Kościoła zorganizowali zbiórkę wśród ludzi podzielających ich poglądy, wszystko byłoby OK. Uczciwe byłoby nawet, gdyby Smarzowski poszedł pod kościół z puszką i wykrzykując, jak nie znosi Jana Pawła II, prosił ludzi o kasę. W końcu ma ksywę „najodważniejszy”! Tymczasem o ile na ulicy na WOŚP kwestuje młodzież, o tyle pod kościołami spotykamy małe dzieci, by nikomu nie wypadało powiedzieć im złego słowa. A teraz najlepsze: Owsiak wysyła je do katolików, tych z „wypranymi mózgami”, kochających Jana Pawła II, których nie znosi, bo wyliczył, że są oni – statystycznie biorąc – LEPSI od ateistów. Na swoich pożeraczach papki medialnej, wypranych z idei, na żaden Złoty Melon by nie zarobił.