Nie ujawnia rachunków z wizyt w swoim gabinecie ani wpłat na fundację szpitalną – choć tak początkowo próbował wyjaśnić kwestie wpłat, o których mówią pacjenci. Jego partyjni koledzy robią to co zwykle: w imię zasady Neumanna, bez względu na zarzuty, póki Tomasz Grodzki jest w PO, póty będą go bronić i blokować wyjaśnianie sprawy. Stąd hasła o „nagonce” na marszałka. W systemie neumannowskim są także oczywiście media – niemieckie gazety wydawane po polsku, „Gazeta Wyborcza” czy TVN. Służą w tej zmowie obrony Grodzkiego nie mniej gorliwie niż politycy PO. Nic nowego. Ale obróci się to przeciw nim. Dla większości Polaków, mających własne doświadczenia ze służbą zdrowia przez dekady systemu III RP, wiarygodniej wypadają pacjenci niż odgrywająca oburzenie POstkomuna. Jeśli opozycja nie zmieni marszałka Senatu, pociągnie ją to w dół. Na krótko przed wyborami prezydenckimi to dobry prognostyk.