Jeśli bowiem aborcja jest OK, to dla nikogo nie ma przyszłości. Ani feministki, ani niepełnosprawni, ani słabsi nie mogą się czuć bezpiecznie. Zgoda na to, by likwidować bezbronne istoty ludzkie, ma tendencję do rozszerzania się. Argument z równi pochyłej potwierdził się w rzeczywistości. Tam, gdzie zatwierdzono aborcję, dyskutuje się wcześniej czy później o aborcji pourodzeniowej. Jeśli można zlikwidować niepełnosprawne dziecko na etapie płodowym, to dlaczego nie wolno go zlikwidować po narodzinach? Z czasem zaś zatwierdzono eutanazję, także osób chorych na depresję, także eutanazję bez świadomej zgody pacjenta. Ten świat zaczął się od uznania, że aborcja jest dopuszczalna, później, że jest OK, a na końcu nikt nie ma już w takim świecie przyszłości. Nie ma jej także taki świat.