W Libanie trwają antyrządowe protesty, spowodowane kryzysem gospodarczym i związaną z nim złą sytuacją sektora bankowego i rynku pracy. Wiele osób straciło pracę i rozważa emigracje, a wśród przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje się korupcję w państwie i dużą liczbę imigrantów przybyłych z państw ościennych, przede wszystkim z Syrii. Sytuacja ta dotyka również chrześcijan, którzy w 4,5-milionowym Libanie stanowią ok. 40 proc. ludności.

W swoim komunikacie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie przytacza słowa, które na początku grudnia wypowiedział patriarcha maronicki, Bechara Rai.

- Niektóre ambasady, których nazw teraz nie wymienię, ułatwiają kwestię emigracji, tak jakby trwała już druga wojna, w efekcie której Liban ma być oczyszczony z ludzi, w tym z chrześcijan - mówił. 

Arcybiskup melchicki, Georges Bacouni, w rozmowie ze stowarzyszeniem, podkreśla, że Kościół stanowi dla wielu ludzi wsparcie.

- Kościół wspiera ludzi, którzy domagają się położenia kresu korupcji, wyznaczenia ministrów, którzy są ekspertami w swoich dziedzinach, i którzy podjęliby działania w celu powstrzymania wszelkich form nieuczciwości. Mamy nadzieję, że wkrótce powstanie nowy rząd. Żyjemy jak podczas trzęsienia ziemi. Stoimy w obliczu ogromnych problemów gospodarczych, w tym upadającego systemu bankowego. Od chwili rozpoczęcia protestów wielu ludzi straciło pracę, a niektórzy otrzymują teraz tylko połowę swojej pensji. Ma to ogromny wpływ na rodziny - mówił abp Bacouni.

Poważnych trudności doświadczają instytucje kościelne, w tym szkoły i szpitale

- Nie chcemy podejmować trudnych decyzji, takich jak zamykanie szkół. Z perspektywy historycznej, zarówno szkoły jak i uniwersytety katolickie w Libanie zawsze służyły wszystkim, także muzułmanom i druzom. Są one miejscami, gdzie młodzi ludzie mogą doświadczyć kultury wspólnego życia. Z powodu kryzysu gospodarczego chrześcijanie stoją przed problemem emigracji w poszukiwaniu lepszego życia. Istnieje realne ryzyko utraty młodego pokolenia, które nie chce pozostać w Libanie – zbyt wiele jest bowiem znaków zapytania dotyczących przyszłości kraju

- dodaje duchowny.

Arcybiskup wyraził nadzieję na wsparcie Libańczyków podobnego do tego, którego międzynarodowe organizacje udzielają syryjskim uchodźcom w Libanie.