Trzy lata temu w Klingenthal Polacy odnieśli pierwsze w historii pucharowe zwycięstwo w konkursie drużynowym. Kibice bardzo chcieli zobaczyć powtórkę, ale początek sezonu nie nastrajał optymistycznie. Podczas loteryjnych konkursów w Kuusamo i Niżnym Tagile nasi nie błyszczeli.

Tymczasem w Niemczech od pierwszej próby Piotra Żyły wszystko wyglądało wspaniale. Polak poleciał aż 145 m i zbliżył się do rekordu skoczni (146,5 m) bardzo wysoko stawiając poprzeczkę rywalom. Wprawdzie po pierwszej grupie zawodników minimalnie wyprzedzili nas Austriacy, ale później biało-czerwoni pokazali klasę i już po znakomitej próbie Jakuba Wolnego 136 m wyszli na zdecydowane prowadzenie, które utrzymali po skokach Kamila Stocha (126 m) i Dawida Kubackiego (133,5 m).

Po pierwszej serii Polacy zdecydowanie wyprzedzali rywali

W drugiej serii Piotr Żyła nie skoczył już tak spektakularnie jak na początku zawodów. Trzeba jednak przyznać, że 127,5 m osiągnął w mniej sprzyjających warunkach. Przy takim wietrze również kolejni zawodnicy nie byli w stanie polecieć daleko. Philipp Aschenwald (126,5 m) tylko nieznacznie zmniejszył stratę Austriaków do podopiecznych Michala Dolezala.

130 m w dobrym stylu uzyskał Kuba Wolny. To była najlepsza odległość w drugiej grupie skoczków. Goniący Polaków Austriacy mieli zdecydowanie gorszą próbę. 124,5 m osiągnął słynny Gregor Schlierenzauer. Kamil Stoch nie zawiódł - wylądował na 126 metrze i Polska miała aż 55,9 pkt przewagi nad Japonią. Po skoku Hayboecka strata Austriaków do biało-czerwonych wynosiła dokładnie 17 punktów.

Dobrze skoczył Stefan Kraft - 133,5 m i trzeba było dobrze odpowiedzieć Austriakom. Jako ostatni na skoczni pojawił się Dawid Kubacki. Nasz mistrz świata nie zawiódł. Piękny lot - 137 m - najlepsza odległość w finałowej grupie i Polacy wygrywają konkurs w Klingenthal!

Biało-czerwoni wyprzedzili Austrię oraz Japonię