Owszem Nagroda Nobla to wielka rzecz i fajnie, że trafiła do Polki, ale właściwie – co mam przeżywać? W końcu to indywidualny sukces autorki, która zasługuje na uznanie tak samo, jak np. Aleksandra Mirosław. Nic Państwu nie mówi to nazwisko? Powinno, bo to polska mistrzyni świata we wspinaczce sportowej na czas i poważna kandydatka do medalu olimpijskiego na najbliższych igrzyskach. Tak się złożyło, że gdy pani Ola wracała z mistrzostw świata, byłem na lotnisku i widziałem jej triumfalny powrót: witało ją kilka osób. Jest jednak jedna zasadnicza różnica między tymi dwoma paniami. Wspinaczki jeszcze nie da się wykorzystać politycznie, twórczość Tokarczuk już tak. Dlatego w kraju, w którym 60 proc. ludzi nie przeczytało żadnej książki, takie podniecenie. I lemingowy nakaz: CIESZYĆ SIĘ!