Robertowi Ś. prokurator ogłosił zarzut fizycznego i psychicznego znęcania się nad pokrzywdzoną. Jest to przestępstwo zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności. Podejrzany nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i przedstawił własną wersje przebiegu relacji z pokrzywdzoną. Podejrzany będzie kontynuował składanie wyjaśnień na kolejnym wyznaczonym terminie przesłuchania

- przekazał PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński.

Jak informowały media Weronika Rosati rozstała się ze swoim partnerem, z zawodu lekarzem, niedługo po tym, jak na świat przyszła ich córka. Aktorka w marcu tego roku w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” opowiedziała, że była przez niego "niszczona jako człowiek, kobieta, aktorka, partnerka". "O przemocy milczałam, ale mniej ze strachu, bardziej ze wstydu" - mówiła.

Uderzał wielokrotnie. W twarz, w rękę. Uderzył mnie też, jak byłam w zaawansowanej ciąży, a potem, gdy trzymałam córeczkę na rękach

– twierdziła w rozmowie opublikowanej w "Wysokich Obcasach".

Również w marcu tego roku były partner Weroniki Rosati wydał oświadczenie w tej sprawie.

Chcę z całą mocą zaprzeczyć doniesieniom mojej byłej partnerki dotyczącym stosowania przemocy fizycznej. Nie uderzyłem Weroniki, ani kiedy była w ciąży, ani po porodzie, czy też tym bardziej, kiedy trzymała na rękach Elę"

– napisał w oświadczeniu lekarz.

Z kolei w rozmowie z PAP mec. Jacek Dubois, pełnomocnik byłego partnera Weroniki Rosati stwierdził, że aktorka pomówiła jego klienta o zdarzenia, które "nigdy nie miały miejsca".

Mamy przygotowane kilkaset dowodów, dokumentów, za pomocą których będziemy wykazywali, że jest to pomówienie. Mam nadzieję, że w bardzo szybkim czasie przekonać prokuraturę do niewinności mojego klienta. Po drugie stosowne kroki prawne zostały podjęte wobec pani Rosati

- powiedział mec. Dubois.