W śledztwie prowadzonym przez pion śledczy oddziału IPN w Białymstoku przyjmuje się obecnie, że ofiar było blisko 600, ale np. dokumenty odkryte kilka lat temu na internetowym portalu z materiałami z archiwów ministerstwa obrony Rosji wskazują, że zamordowanych może być więcej. Ustalenie liczby ofiar i miejsc ich pochówku, to główne cele śledztwa w sprawie obławy augustowskiej, prowadzonego od kilku lat przez IPN. Wiadomo, że zatrzymań dokonywali żołnierze sowieckiego Kontrwywiadu Wojskowego "Smiersz" III Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej przy współudziale funkcjonariuszy polskich organów Bezpieczeństwa Publicznego, MO oraz żołnierzy I Armii WP.

W 2016 r. historycy białostockiego oddziału IPN odkryli na rosyjskich portalach materiały z archiwów ministerstwa obrony Rosji związane z obławą, a dotyczące działalności 50. Armii III Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej. Pokazują one przebieg i skalę akcji, nazywanej w tych dokumentach "operacją przeczesywania lasów", skierowaną przeciwko Armii Krajowej, a także podziemiu litewskiemu. Objęła ona teren o powierzchni blisko 3,5 tys. km kw., a w działaniach sowieckich wzięło udział ok. 40 tys. żołnierzy. Materiały te zostały tłumaczone dla potrzeb śledztwa na język polski.

Jak poinformował szef pionu śledczego IPN w Białymstoku prok. Janusz Romańczuk, obecnie prowadzona jest kwerenda w Archiwum Państwowym w Suwałkach bardzo obszernego materiału dowodowego: akt spraw o uznanie za zmarłego, które to postępowania zostały zainicjonowane przez mieszkańców powiatu augustowskiego, suwalskiego, sejneńskiego na przełomie lat 40. i 50. ubiegłego wieku.

Rodziny występowały wówczas do sądów z takimi wnioskami dotyczącymi osób zaginionych, ponieważ nie dysponowały ich aktami zgonu. Czynność ta pozwoliłaby na uzupełnienie liczby ofiar obławy augustowskiej - dodał prokurator Romańczuk. Zaznaczył, że na razie trudno przesądzić, ile takich osób - dotychczas nie uwzględnionych w śledztwie - uda się znaleźć. Powiedział też, że materiał jest bardzo obszerny, kwerenda planowana jest na kilka miesięcy.

W ramach śledztwa zaplanowana jest też kwerenda w Archiwum Akt Nowych w Warszawie; w tym wypadku chodzi o archiwalia dotyczące organów centralnych Polskiej Partii Robotniczej za rok 1945.

Biegli z zakresu kartografii, którzy analizowali powojenne zdjęcia lotnicze, wskazali ponad 60 miejsc na terytorium Białorusi - większość w okolicach miejscowości Kalety, które mogą być potencjalnie jamami grobowymi. We wniosku o pomoc prawną w 2016 r. Instytut zwracał się do strony białoruskiej o przeprowadzenie przez nią prac archeologicznych, we wskazanych miejscach w rejonie wsi Kalety i leśniczówki Giedź. Otrzymał jednak odpowiedź odmowną.

IPN kierował też już kilka innych wniosków o pomoc prawną, m.in. do strony rosyjskiej. Liczył na informacje m.in. o miejscu egzekucji osób zatrzymanych w lipcu 1945 roku. Wiosną tego roku Prokuratura Generalna Federacji Rosyjskiej odpowiedziała, że w rosyjskich archiwach nie zostały znalezione materiały interesujące stronę polską.

Kilka tygodni temu we współpracy ze specjalistami z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN odnaleziono w pobliżu wsi Osowy Grąd niedaleko Augustowa i wydobyto szczątki ludzkie, które mogą należeć do jednej z ofiar obławy. Zgromadzony materiał dowodowy daje bowiem podstawy do przyjęcia, że może to być miejsce pochówku Wacława Sobolewskiego ps. „Sęk”, który w lipcu 1945 roku został zatrzymany przez funkcjonariuszy NKWD w czasie obławy augustowskiej i zginął podczas podjętej próby ucieczki. Sobolewski był jednym z dowódców oddziałów partyzanckich z okolic Augustowa. Stosowne badania genetyczne szczątków ma przeprowadzić Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie. Przekazany mu został materiał porównawczy DNA pobrany od bliskich "Sęka".