Dzisiejszy dziennik "La Repubblica" podkreśla, że w niemającym precedensu zamieszaniu, jakie zapanowało w kierownictwie włoskiej telewizji, pewne jest tylko to, że jej była prezes i była dyrektor stacji informacyjnej RAI News 24 Monica Maggioni 26 listopada w Syrii przeprowadziła wywiad z Asadem.

Dziennikarka, która pełni obecnie jedną z kierowniczych funkcji w telewizji, przyznała potem, że rozmowa nie była uzgadniana z żadną z jej stacji. Po powrocie z Syrii wywiad zaproponowała dyrekcji RAI News 24. Termin emisji uzgodniono na 2 grudnia pod warunkiem, że materiał zostanie wcześniej obejrzany przez jej kierownictwo. O terminie nadania Maggioni zawiadomiła współpracowników syryjskiego dyktatora.

Wywiad nie dotarł jednak do szefów stacji i dlatego jego emisja została odwołana. Okoliczności nie są jasne, bo dziennikarka twierdzi, że wysłała zmontowany materiał.

Rzymska gazeta pisze, że zirytowany tą sytuacją jest prezes RAI Marcello Foa, który oświadczył, że nie wiedział nic o rozmowie z Asadem. Dyrektor generalny stacji Fabrizio Salini wyjaśnił zaś, że wywiad nie został przeprowadzony na zamówienie żadnej stacji.

Sprawa ta, pełna niejasności i przedstawiania różnych wersji wydarzeń, wywołała poważny konflikt w RAI i stała się przyczyną międzynarodowych napięć. Syryjska telewizja wyznaczyła włoskiemu nadawcy bezprecedensowe ultimatum, domagając się emisji wywiadu i zarzucając Rzymowi zamrożenie materiału.

W syryjskiej telewizji wywiad ma zostać wyemitowany jeszcze dziś wieczorem.