W ostatnich latach nie brakuje przypadków sędziów, angażujących się w spory polityczne. Wydawane przez nich orzeczenia jednoznacznie stawiają ich po jednej ze stron sporu. W programie "Jedziemy" gościem redaktora Michała Rachonia był Jarosław Sellin. O przedstawionej sytuacji mówił, że nie ma ona miejsca w innych krajach.

- Wyroki wydawane przez sędziów są obowiązującymi wyrokami. Część sędziów zaangażowała się w działalność opozycyjną. Nie ma takiego kraju, gdzie sędziowie uczestniczyliby w manifestacjach opozycyjnych. U nas niestety takie zjawiska mają miejsce. To jakaś część rewolty. To jakaś część środowiska sędziowskiego i państwo polskie sobie z tym poradzi

- zapowiedział wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego.

Działania grupy sędziów, angażujących się w politykę, określił następująco:

- To jakieś dążenie do ustroju trybunalskiego. Do sędziokracji, a nie demokracji.

Według Jarosława Sellina, problem stanowią sędziowie, którzy powoływani byli do służby jeszcze za czasów poprzedniego ustroju.

- Pierwszy problem to jeszcze sędziowie wywołani ze starego systemu, powołani przez Radę Państwa, w której zasiadał Wojciech Jaruzelski i problem KRS, której skład zostaje powołany przez parlament, ale przez filtr sędziowski. Tymczasem w wielu krajach Unii Europejskiej jest tak, że politycy wprost wchodzą do takich izb

- podkreślił Sellin.

"Nie ma potrzeby, bym stawiał się przed Izbą Dyscyplinarną. Równie dobrze mógłbym się stawiać przed Klubem Sympatyków Białego Misia w Zakopanem" - powiedział niedawno prezes "Iustitii" sędzia Krystian Markiewicz. W odniesieniu do jego słów, Sellin zwrócił uwagę, że niewykluczone będą zmiany w obowiązującym prawie.

- Być może zmienimy prawo tak, żeby można było rozpatrywać sprawy takiego sędziego bez jego osobistego stawiennictwa. Należało by tak zrobić, jeżeli jest taka obstrukcja i ktoś się nie stawia, żeby zaocznie to rozpatrzyć

- zaznaczył.