Sasin był pytany o formalną pozycję ministra aktywów państwowych, o to, czy jego status jest podobny do walnego zgromadzenia dla spółek skarbu państwa.

- Tam, gdzie jest stuprocentowa własność państwa, to tak, a tam, gdzie jest ona tylko częściowa, to reprezentuję państwowego właściciela, jestem niejako jego emanacją

 - wyjaśnił wicepremier.

Dopytany, czy posiadając w swoim zarządzie ok. 200 mld zł jest najbogatszym człowiekiem w Polsce, stwierdził: "Oczywiście ta wartość zależy od tego, jaką metodę wyliczeń przyjmiemy".

- Zakładam niestety, że nie aż 200 mld, zapewne około połowy tej sumy, i nie ja, lecz RP. To nasz wspólny majątek, a zarządza nim rząd. Minister aktywów państwowych sprawuje nadzór właścicielski, ale nie jest w nim niepodległy, bowiem jest częścią Rady Ministrów i realizuje politykę przez nią przyjętą i popartą przez większość parlamentarną

 - wyjaśnił.

Zapytany, czy planuje przegląd zarządów tych spółek, by ocenić ich przydatność do realizacji nowych wyzwań, poinformował, że "ocena pracy zarządów następuje na bieżąco".

- Dokonują jej rady nadzorcze, wszystko działa, jak należy – technokratyczna rutyna. Ale oczywiście można powiedzieć, że dziś mamy nowy początek

 - dodał i podkreślił, że dotychczasowy model "nie okazał się wystarczająco skuteczny do realizacji ambitnych planów gospodarczych".

Wyjaśnił także, co było największym obciążeniem.

- Przede wszystkim trudność zorganizowania sprawnej współpracy między spółkami. W jakiejś mierze to się udało, ale nie zawsze. Bardzo często okazywało się, że ta współpraca wymagała zgody wielu resortów i grzęzła w codzienności ministerialnych zadań. Resort aktywów państwowych będzie skoncentrowany na zarządzaniu. Oczywiście dziś jesteśmy w fazie organizacji ministerstwa i ram prawnych jego działania, ten proces potrwa jeszcze około dwóch miesięcy, ale zapewniam, że nadzór w tym czasie nie ucierpi

 - powiedział.

CAŁOŚĆ wywiadu z wicepremierem Jackiem Sasinem - już w środę w tygodniku "Gazeta Polska"!