Popełnił przestępstwo, być może nie jedyne, to jest jasne i pozostaje poza dyskusją. Formułowanie ocen moralnych jest generalnie o wiele bardziej skompilowane niż się ludziom wydaje. Nawet jeżeli jesteśmy w stanie rozumieć motywacje i wiedzieć w jakiej postawie dany czyn został popełniony, to brakuje nam wiedzy kontekstowej i społecznej. Czym bardziej odległe od naszego jest życie osoby, którą oceniamy, tym trudniej formułować nam te oceny

– przekonywał profesor Jan Hartman, który w „Skandalistach” wziął stronę sławnego reżysera. 

Nie znam sytuacji emocjonalnej Romana Polańskiego, ale przypuszczam, że bardzo się nacierpiał z tego powodu, na wielu etapach, zarówno wtedy, kiedy sprawa była aktualna, toczyła się w Ameryce, kiedy z tej Ameryki uciekał, kiedy był w szpitalu psychiatrycznym, kiedy był w areszcie domowym, ale przede wszystkim dlatego, że wszędzie od zawsze spotyka się z protestami, a teraz, kiedy jest starym człowiekiem, te protesty się bardzo zintensyfikowały. Ja mu trochę współczuję i myślę, że wszyscy powinniśmy próbować przynajmniej, znaleźć w sobie trochę współczucia dla człowieka, który jednak wiele z tego powodu wycierpiał

– mówił Hartman.

W kontrze do filozofa wystąpiła aktywistka broniąca molestowanych kobiet, Maja Staśko. Zwracała uwagę, że apel łódzkich studentów o odwołanie spotkania z reżyserem to nie jest „rzucanie na żer” czy niszczenie człowieka. Zwracała uwagę na cierpienia kobiet, które oskarżają Polańskiego o wiele krzywd.

Polański nie jest jedynym gwałcicielem, to nie jest tak, że ktoś się tu na niego uparł. Gwałcicieli w Polsce jest mnóstwo i większość z nich jest bezkarna zupełnie. Polański jest bezkarny, większość gwałcicieli w Polsce jest bezkarna, tak naprawdę ta walka nie jest walką z Polańskim

– mówiła Staśko.