Czy korzystny dla frankowiczów wyrok TSUE sprzed ponad dwóch miesięcy przełożył się na wzrost składanych pozwów przeciwko bankom udzielającym kredytów w szwajcarskiej walucie?

Wyrok TSUE zapadł w IV kwartale 2019 r., więc szczegółowe dane na ten temat będą dostępne dopiero na początku przyszłego roku. Jednak już teraz mogę powiedzieć, że odnotowaliśmy dużo większą liczbę zapytań osób zainteresowanych dochodzeniem swoich roszczeń przed sądem. Tak więc wyrok TSUE na pewno stał się pewnym potwierdzeniem dla części frankowiczów, że mogą przed sądem dochodzić swoich praw w zakresie abuzywności postanowień umownych w swoich umowach kredytowych. Z kolei nagłośnienie całej sprawy przez media było bodźcem motywującym do działania w tym zakresie.Zresztą wzrost świadomości wśród frankowiczów co do posiadanych praw następuje już od ponad pół roku. Z doniesień prasowych można wyczytać, że w III kwartale 2019 r. do sądu wpłynęło 40 proc. więcej pozwów przeciwko bankom niż w II kwartale. Myślę, że ta liczba z miesiąca na miesiąc będzie rosła. Tym bardziej że obecnie jest ok. 450 tys. czynnych, spłacanych umów kredytowych we frankach szwajcarskich.

Czy wyrok TSUE już się odbił na decyzjach wydawanych przez polskie sądy?

Oczywiście, wręcz było to widoczne niemal natychmiast. W uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego z dnia 29 października 2019 r. odniósł się on do wyroku TSUE i stwierdził, że polskie sądy w przypadku spraw wytaczanych przez frankowiczów muszą zdecydować, czy unieważnić niekorzystne zapisy w umowie kredytowej, czy też całą umowę. W tym właśnie kierunku, korzystnym dla frankowiczów, idzie dziś orzecznictwo w polskich sądach. Oczywiście zdarzają się wyroki odmienne. Przykładem jest bardzo nietypowe orzeczenie wydane 23 października 2019 r. przez jeden z gdańskich sądów rejonowych. Otóż wprawdzie usunął on marże banku, ale pozostawił – jako zgodny z prawem – zapis ustalający kurs franka szwajcarskiego zgodnie z tabelą NBP. Zdarzały się też niekorzystne wyroki wydawane przez warszawskie sądy. W niektórych wyrokach sąd zamiast zastosować zasadę teorii dwóch kondykcji, powołał się na teorię salda, oddalając powództwa frankowiczów. Uzasadniał to faktem, że nie można uznać roszczeń kredytobiorców, gdyż klient nie spłacił w całości kwoty, jaką uzyskał od banku.

Od dawna frankowicze narzekali na przewlekłość prowadzonych z ich powództwa spraw sądowych. Czy wyrok TSUE doprowadził do przyspieszenia takich postępowań?

Tak. Sądy faktycznie przyspieszyły. Przestały bowiem dopuszczać przedstawiane przez banki dowody, które wpływają na czas trwania postępowania. Myślę, że w niedługiej przyszłości takie sprawy będą trwały znacznie krócej niż obecnie.

Związek Banków Polskich już po wyroku TSUE wieszczył wręcz upadek sektora. Ile faktycznie banki mogą stracić przez roszczenia frankowiczów?

Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. Liczby, które podaje np. Związek Banków Polskich, są przez nas bardzo trudne do zweryfikowania. Nie wiemy więc, czy te szacunki faktycznie odzwierciedlają realną sytuację. Tym bardziej że banki straszą frankowiczów ewentualnymi pozwami o dochodzenie roszczeń z tytułu bezumownego korzystania z kapitału w przypadku wyroków unieważniających umowy kredytowe, które w mojej ocenie nie znajdują podstaw prawnych. Co więcej, należy również pamiętać o zasadzie czystych rąk, która najkrócej mówiąc, polega na tym, że na ochronę prawną może powołać się ten, kto sam postępuje nienagannie. Należy również pamiętać o ochronie wynikającej z Dyrektywy 93/13 EWG, której celem jest ochrona konsumentów.